To gorzej niż świństwo, jak Platforma potraktowała Kidawę-Błońską, to błąd. Ale Trzaskowskiego też kopną, jeśli mu się nie powiedzie. A czy się powiedzie, to wie najlepiej mój kumpel, który prowadzi knajpę z hamburgerami.
REKLAMA
Na wstępie zaznaczę, że miałem okazję poznać prezydenta Trzaskowskiego, i uważam go za inteligentnego, kulturalnego i sympatycznego człowieka. Uważam także, że z pewnością stanowi fantastyczną przeciwwagę dla łamiącego reguły państwa prawa PiS. Ale miałem pisać o szansach na zwycięstwo w wyborach, a to nie zależy od tego, czy pan Trzaskowski zaprezentuje się jako przeciwieństwo dla pana Dudy. Każdy widzi różnicę pomiędzy oboma panami i kompletnie nic z tego nie wynika. Bo przecież jakiekolwiek szanse na pokonanie rezydenta PiS w Pałacu Namiestnikowskim ma ktoś, kto przekona do siebie tych, których spór między PiS a PO nie interesuje. To przeświadczenie, że któryś z kandydatów jest w stanie rozwiązać jakieś realne problemy zaważy na wyniku wyborów.
Pan Trzaskowski został prezydentem Warszawy, bo zamożniejsza i lepiej wykształcona, niż reszta kraju, stolica nie chciała, by nią rządził jakiś kompletny dzban, prostak i matoł. Ale wobec prezydenta kraju mamy wyższe oczekiwania, niż to, żeby był inteligentny, kulturalny i sympatyczny. On ma sprostać jakimś konkretnym wyzwaniom – większym, niż pęknięta rura od szamba, która po prostu należało naprawić, i tyle. Po prezydencie kraju oczekujemy, że będzie sprawnie działał. I tu przechodzę do kwestii mojego kumpla, tego od knajpy. Otóż on dosłownie walczy o życie, bo ma na utrzymaniu pięcioosobową rodzinę, na którą zarabiał prowadząc knajpę. Założył ją od zera, bo wydzierżawił od miasta zdewastowany lokal po punkcie napraw maszyn do szycia. Zaryzykował, wyremontował, ciężko się napracował,, itd. W knajpie zatrudnia 8 ludzi, i jak się domyślacie, ostatnimi czasy budzi się w nocy ze stresu, bo mimo wszelkich wysiłków, obroty spadły o 80%, a kumpel zawziął się, że nie zwolni pracowników. I jakie wsparcie otrzymał otóż od urzędników prezydenta Trzaskowskiego? Jak odpowiedzieli na jego podanie o zmniejszenie czynszu? Otóż dowiedział się, że jego podanie nawet nie będzie rozpatrzone, bo knajpa działa. Rozpatrzyliby wniosek, gdyby knajpę zamknął.
Panie Trzaskowski, nie tylko nie pomaga Pan walczącemu o przetrwanie przedsiębiorcy, ale sugeruje Pan pomoc pod warunkiem, że ten przedsiębiorca wyrzuci pracowników na bruk. Jest Pan bystrym gościem, więc chyba łapie Pan, że to raczej debilny pomysł.
...Acha, jeszcze w charakterze wisienki na torcie pańscy urzędnicy wysłali fakturę za dzierżawę ogródka za kwiecień. To nic, że przecież nikt w Warszawie nie mógł prowadzić ogródka w kwietniu: fakturę posłaliście! Zdążyliście nawet posłać monit, bo kumpel faktury nie opłacił na czas.
...Acha, jeszcze w charakterze wisienki na torcie pańscy urzędnicy wysłali fakturę za dzierżawę ogródka za kwiecień. To nic, że przecież nikt w Warszawie nie mógł prowadzić ogródka w kwietniu: fakturę posłaliście! Zdążyliście nawet posłać monit, bo kumpel faktury nie opłacił na czas.
Piszę nie dlatego, by pastwić się nad Pana kandydaturą, Panie Trzaskowski. Chcę Panu uzmysłowić, że decydując się na start w wyborach będzie Pan podlegał ostrzejszej weryfikacji, niż do tej pory; że będzie Pan musiał coś konkretnego robić, coś konkretnego udowodnić. I kompletnie nie ma sensu, by przekonywał Pan o swych przewagach i możłiwościach dziennikarzy, politologów, którzy uwielbiają jałowe spory. Musi Pan pojechać do burgerowni mojego kumpla i przekonać tych 8 pracowników, żeby oni na Pana zagłosowali! Jeśli się Panu uda przekonać tych 8 facetów, którzy walczą teraz o przetrwanie, to reszta pójdzie już gładko – sukces ma Pan w kieszeni. Czego Panu, i sobie życzę!
