
Wśród licznych dziwnych przygód, jakie miałem w życiu - najdziwniejsze chyba było wybranie mnie na Mistrza Mowy Polskiej.
REKLAMA
Informacje o tym bardzo pożytecznym (moim zdaniem) konkursie można zaczerpnąć z Wikipedii, gdzie między innymi jest także lista laureatów, której fragment pozwalam sobie zacytować:
Jak widać znalazłem się w tym konkursie w doborowej obsadzie moich poprzedników wyróżnionych tym tytułem: Któż nie zna Gustawa Holoubka, którego imieniem niedawno został nazwany niedawno jeden ze skwerów Krakowa? Kto nie zachwycał się Kabaretem Starszych Panów Jeremiego Przybory? Kto nie przeżywał emocji wydarzeń sportowych genialnie relacjonowanych przez Bohdana Tomaszewskiego? Znalezienie się w takim towarzystwie samo w sobie było zaszczytem!
Ale gdy wspominam o tym czasem moim znajomym, to zwykle pada pytanie:
- No dobrze, ale kto to jest Stefania Grodzieńska?
- No dobrze, ale kto to jest Stefania Grodzieńska?
No tak, ta wybitna spikerka radiowa oraz aktorka estradowa i teatralna popadła w zapomnienie. Jeśli ktoś z Państwa chciałby się czegoś więcej dowiedzieć na jej temat, to niech znowu sięgnie do Wikipedii. Ja natomiast sięgnąłem do "Przekroju" z października 1948 roku, gdzie znalazłem taki tekst:
Czyż to nie wspaniałe? I jakie ponadczasowe!
Rozsierdzonym feministkom przypominam, że tekst ten napisała kobieta. Ale jaka!
