3 października 2020 mija 20 lat od odejścia Wojciech Jerzego Hasa... "był jednym z tych, nad których twarzą przesunął Bóg dłonią we śnie, tak, że wiedzą czego nie wiedzą..." Bruno Schulz, Sanatorium pod klepsydrą. ...nie będzie nas, będzie Has. Prawdziwie napisał w jednym z numerów miesięcznika "Więź" Piotr Wojciechowski, pisarz, którego Profesor bardzo cenił. dwadzieścia lat mija jego wielkiej nieobecności i czas wykazał, że Piotr Wojciechowski nie mylił się. Wojciech Has był i pozostanie jednym z najbardziej charyzmatycznych filmowych osobowości, która zachwyciła m in Martina Scorsese wraz z Francisem Ford Coppola. Jerzy Kawalerowicz powiedział mi kiedyś: "Has ż y ł filmem, wszystko na ten film przekładał. Myśmy wszyscy mieli domy, żony, dzieci, wyjeżdżaliśmy na jakieś wakacje, przyjeżdżaliśmy, mieliśmy jakieś rodzinne życie, a Has nie. Był zupełnie inny." Zarejestrowałam wiele lat temu dużo rozmów - wspomnień o Wojciechu Hasie m in z Jego żoną - Jagodą Has. Był zawsze ponad układami, układzikami, koteriami, poza polityką - miał swoje zdanie. Wbrew władzom wywiózł film "Sanatorium pod klepsydrą" na Festiwal w Cannes. Miał potem zakaz robienia filmów. Napisał wspaniały scenariusz "Wesela" wg Wyspiańskiego, adaptację Jarosława Iwaszkiewicza "Czerwone tarcze"... Henryk Kluba zaprosił go do Szkoły i Wojciech Has już pozostał na Targowej 61/63 Niewiele osób wie, że Has potrafił zareagować bardzo ostro na zaczepki na przykład na zaczepkę filmowej ekipy Bohdana Poręby - w łódzkim Spatifie widząc Hasa, zaczęli syczeć "has, has, hasss-ydzi" I wtedy dostali niezłe lanie. Wojciech Has bardzo wysoko cenił Jerzego Bossaka i w jego Zespole Filmowym "Kamera" zrobił wiele filmów. Zawsze twierdził, że "gdyby nie Bossak, nie byłoby "szkoły polskiej"... [ formacja artystyczna, filmowa lat 50-60 -tych, którą kończył Hasa właśnie "Jak być kochaną", a do której należeli: Andrzej Munk, Tadeusz Konwicki, Wojciech Has, Kazimierz Kutz, Stanisław Różewicz, Jerzy Kawalerowicz, Andrzej Wajda]
Wydawało się, że nie odpowie ale po czasie tak intensywnie powiedział: "to nic nie znaczy, to taki pocałunek w czółko". Niedługo potem zobaczyłam w EMPIKu - czerwone serduszko, które, gdy nacisnęło się je, kobiecy głos mówił: I love you, I love you.Kupiłam. Mój zakup rozbawił Profesora i... zaczął jakoś w tak zwanym dniu powszednim istnieć.
Otóż w chwili zadowolenia z jakiegokolwiek powodu, dobrej kolacji, przedświątecznego sprzątania, miłego wieczoru - Wojciech Has naciskał to serduszko. Czasem patrzył na kogoś na przykład na Marię Kornatowską. Sławka, na mnie, czy po prostu.
Był wtedy pogodny, lekko się uśmiechał. Bardzo to były ładne chwile.
"O tutaj para sobie grucha... uważaj pindulo bo pan misjonarz taką kurwę z ciebie zrobi jaką ze mnie zrobił"
Mówił też, że są dwa rodzaje żon : kościelne i pościelne i te drugie są lepsze.
Z Jagodą Has żoną pod każdym względem, przyjacielem i partnerką polubiłyśmy się od pierwszego wejrzenia i zaprzyjaźniłyśmy.
Była zawsze piękna. Mówiono o Niej " porcelanka" - miała nieskazitelną twarz i cerę.
Z nikim nie milczało się " na temat" tak, jak z Profesorem.
