Długie wieczory i mało spacerowa pogoda na polu zachęcają do lektury. Niekoniecznie bardzo poważnej - może wręcz trochę plotkarskiej? Poplotkujmy więc chwilę na temat urody jednej z najważniejszych kobiet w naszej historii: żony króla Kazimierza Jagiellończyka i córki króla Niemiec i Węgier oraz (po kądzieli) wnuczki cesarza Austrii, Elżbiety Habsburżanki zwanej też Rakuszanką.

REKLAMA
W rocznicę ślubu tej pary, 10 lutego 2016 roku opublikowałem w Gazecie Krakowskiej felieton, który można przeczytać korzystając z tego linku. W tym wpisie chcę ową plotkę trochę wzbogacić.
Wzmiankowany ślub odbył się 10 lutego 1454 roku na Wawelu. Na oficjalnych malowidłach wyglądał bardzo pięknie.
logo
Był to ślub bardzo ważny. Niezależnie od korzyści politycznych, jakie przyniósł mariaż władcy Polski Jagiellonów, będącej wtedy jednym z największych i najbardziej wpływowych krajów Europy, z księżniczką austriacką, zapewniającą sojusz z przepotężnymi w środkowej Europie Habsburgami – owoce tego związku były nad wyraz udane. Elżbieta nazywana bywa matką królów, bo większość z trzynaściorga (!) jej dzieci osiągnęła korony: czterech synów było królami, a pięć córek, które dożyły dorosłości (dwie zmarły w dzieciństwie) zostało żonami panujących książąt. Do kompletu dodajmy jednego syna, który został świętym i drugiego, który był kardynałem i arcybiskupem.
logo
To wszystko zostało zapisane w średniowiecznych kronikach i wszyscy o tym wiedzą, bo uczyli się tego na lekcjach historii. A przynajmniej powinni wiedzieć.
Ja jednak wiem o czymś, co dopiero współczesna nauka odkryła i z czym miałem osobisty kontakt. Otóż w 1973 otwarto grób królowej w Kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu i znalezionymi w nim szczątkami zajęli się krakowscy uczeni.
logo
Najpierw trudzili się specjaliści medycyny sądowej, bo grobowiec zawierał kości kilku ludzi i trzeba było zidentyfikować te należące do szkieletu królowej. Potem wkroczyli antropolodzy z UJ, z którymi miałem wtedy bliską współpracę. Wprawdzie dopiero co skończyłem studia, ale dość biegle używałem komputera, dzięki czemu pomagałem w statystycznym opracowywaniu danych antropologicznych. Znałem więc wyniki badań szczątków królowej z pierwszej ręki i byłem jedną z pierwszych osób, która dowiedziała się, że Elżbieta była ... koszmarnie brzydka!
Jej wszystkie znane portrety są z pewnością mocno upiększone przez malarzy.
logo
Bliższe rzeczywistości wizerunki oparte na pracach antropologów też nie oddają w pełni istoty problemu:
logo
Badania nie pozostawiały bowiem cienia wątpliwości: Na skutek gruźlicy kości, którą przeszła w dzieciństwie, królowa kręgosłup miała wykrzywiony w literę S i częściowo zrośnięty, co powodowało skrócenie sylwetki i stałe wykrzywienie głowy. Twarz miała asymetryczną z wadą zgryzu powodującą, że górne, prawie płasko ustawione siekacze wystawały stale spomiędzy warg. Wyjaśniło się, co miał na myśli Marcin Bielski, którego król wysłał naprzeciw jadącej do Krakowa narzeczonej, gdy pisał: "Ni do kogo nie jest podobna z twarzy (...), a i postać ma różną niż wszyscy ludzie...".
Król początkowo bardzo opierał się temu małżeństwu (chciał odesłać narzeczoną!), ale 10 lutego uległ polskiej racji stanu i ślub się odbył.
Śluby królów odbywały się często pod presją racji stanu, która jednak zatrzymywała się na progu królewskiej sypialni. Znana jest historia ślubu Stefana Batorego, który został wybrany na polskiego króla (znakomitego zresztą), ale mógł otrzymać koronę pod warunkiem, że poślubi ostatnią z dynastii Jagiellonów - starszą od niego i mało urodziwą księżniczkę Annę Jagiellonkę.
logo
Podobno prowadzony do łożnicy Batory wołał: Zrobię to, ale tylko jeden raz!
Tymczasem Kazimierz Jagiellończyk przeżył z Elżbietą 38 lat zgodnego panowania na Wawelu i spłodził wspomnianych wyżej 13 potomków.
Dzielnych miewaliśmy niektórych monarchów!