Grudzień to dla mnie czas wyhamowania, kiedy z sentymentem spoglądam na minione miesiące i zastanawiam się co mi dał kończący się bieżący rok. Ten akurat nie był dla wszystkich zbyt łaskawy, nikt w najśmielszych snach rok temu nie spodziewał się co przyniesie 2020, a teraz, kiedy zbliżamy się do jego finiszu, zastanawiamy się czy i kiedy nasze życie wróci do normalności. Ale ja nie o tym, tylko o tej normalności, której poszukujemy w ostatnich miesiącach. I właśnie święta przyniosą nam trochę oddechu i normalności. W gronie najbliższych, w spokoju, leniwe, wesołe i ciepłe. Nawet jeśli przy stołach usiądzie mniej osób przez obostrzenia, to atmosfera będzie wyjątkowa.
Domy dekorowane były gałązkami świerku lub sosny, które wkładano za obrazy, między belki pułapu i ścian. Popularne było również zdobienie ścian papierowymi wycinankami. Na suficie wieszano słomiane pająki: ażurową ozdobę zrobioną ze słomy i nici. Wrócę jeszcze do snopka ustawianego w rogu mieszkania - nazywano go wtedy koleda, hościk oraz dziad i wierzono, że ma magiczną moc, po wigilijnej kolacji słomą ze snopka obwiązywano drzewa w sadzie, aby wydały dużo owoców. Słomą tą karmiono też zwierzęta, co miało zapewnić im zdrowie.
Wesołych Świąt!
