
Zaczynamy 2021 z nadzieją, jaką każdy nowy rok przynosi - ale też i z obawami. Podzielam te obawy, ale tym przyjemniej jest mi poinformować Państwa o radosnym (dla mnie, ale może i dla Państwa?) wydarzeniu, które przyniósł już Sylwester otwierający ten nowy rok.
REKLAMA
Wydarzeniem tym był znaczący awans moich popularnonaukowych felietonów, które publikuję co tydzień. Dla tych z Państwa, którzy jeszcze do żadnego z tych tekstów nie mieli okazji zajrzeć, informuję, że ostatnio były one publikowane w każdą środę w Gazecie Krakowskiej. Wprawdzie na prestiżowej drugiej stronie, ale z drastycznym ograniczeniem objętości: musiały mieć dokładnie 1770 znaków (ze spacjami).
Powierzchnia "mojego okienka" na stronie gazety była ściśle wyznaczona, więc jeśli napisałem tekst chociaż o kilka znaków większy, to redakcja go sama skracała, najczęściej z opłakanym skutkiem. Gdybym z kolei przydzielonego mi limitu znaków nie wykorzystał - to powstawała pod tekstem brzydka biała plama.
Czy ktoś z Państwa próbował kiedyś napisać tekst mający dokładnie 1770 znaków, który miałby intrygujący początek (żeby przyciągnąć uwagę czytelników), efektowne zakończenie (żeby jakaś informacja utkwiła w pamięci) i jeszcze odrobinę sensu w środku?
Zapewniam, że to naprawdę nie jest łatwe!
Dlatego z radością przyjąłem wiadomość, że w nowym roku limit znaków dla moich felietonów został zwiększony i wynosi obecnie 3650 znaków. No, to teraz można sobie poszaleć!
Druga dobra wiadomość związana była z faktem, że już od Sylwestra, 31.12.2020, moje felietony będą publikowane nie w środy, tylko w piątki. Ucieszyło mnie to bardzo, bo magazyn piątkowy jest kupowany przez znacznie większą liczbę czytelników ze względu na nadchodzący weekend, w którym jest więcej czasu, żeby coś przeczytać. Dodatkowo z piątkowym wydaniem gazety dostarczany jest program telewizyjny, co dla niektórych czytelników jest ważną okolicznością skłaniającą do jej kupna.
Dla każdego autora jest ważne, żeby jego tekst trafił do wielu ludzi, więc piątek jest o wiele lepszą lokalizacją felietonu, niż środa!
Ale najlepsze miało dopiero nadejść. Otóż Redaktor Naczelny powiadomił mnie, że w tym roku moje teksty będą publikowane zarówno w Gazecie Krakowskiej, jak w Dzienniku Polskim. W taki właśnie sposób opublikowany został mój tekst w Sylwestra (tytuły nadały redakcje odpowiednich gazet, dlatego są one różne):
Gdyby ktoś chciał wygodnie przeczytać ten tekst, to proszę o skorzystanie z tego linku. Myślę, że rok się jeszcze dobrze nie rozpoczął, a ja już mam się z czego cieszyć! Ci z Państwa, którzy lubią moje felietony być może też mają powód do radości? A wszystkim (także tym, którzy nie cierpią mojej pisaniny) życzę, żeby Wam także nowy 2021 rok przyniósł liczne radosne niespodzianki!
