
Nie przepadam za klubami. Ścisk, niesympatyczni ludzie, którzy zrobią wszystko by zwrócić na siebie uwagę, za głośna muzyka, czy mordobicia przed lokalem (jak jesteś od Palikota) – te i jeszcze wiele innych argumentów powodują, że nie jestem bywalcem klubowych przybytków. Wolę domówki. Zbliżają się andrzejki, daty 12.12.2012 i 21.12.2012 (koniec świata), sylwester. Wszystkie te dni spędzimy w klubie, wydając z milion złotych? Właśnie, ja też nie mam. Zrób więc domówkę!
To parę różnych, luźno rzuconych porad. Jeżeli robiliście imprezę w domu, to opiszcie proszę w ją komentarzach.
Co się na niej ciekawego lub zabawnego działo, a czego już więcej nie powtórzycie.
