www.endokto.blogspot.com

Nie znoszę dosłowności i burego nieba za oknem. Na szczęście odkryłam lomografię i całą zimę będę uprawiać turystykę estetyczną.

REKLAMA

Niby monochromatyczne, a jednak pełne kolorów. Niepokojących, nieoczywistych, niekonkretnych. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie chodzi o dokumentowanie rzeczywistości, a o prawdziwą sztukę. Zdjęcia lomograficzne to oniryczna odtrutka na szarą codzienność.

Zobaczcie sami!

Podobno lomografia, czyli rodzaj fotografii wykonywanej oldschoolowymi aparatami, na klasycznych (a nawet upgrade-klasycznych, bo np. o prawie przekroczonym terminie ważności) gruboziarnistych filmach, powstała w 1990 roku, kiedy grupa studentów sztuki z Wiednia zafascynowała się rosyjskim sprzętem o nazwie Leningraskoe Optiko Mechanistsheskoe Objedinienie (w skrócie LOMO). Od tego czasu niebanalne pod względem kolorystycznym i formalnym fotografie, utrzymane w historycznej stylistyce, coraz częściej można spotkać w portfolio artystów. Wciąż jednak tylko wtajemniczonym znane są nazwy sprzętów: Holga, Mamiya itd. (historyczne aparaty fotograficzne wykorzystywane w lomografii). Lomografii nie ma w mainstreamowych mediach. Pełno jej jest natomiast na blogach i widać, że fascynują się nią ludzie z całego świata. Lomo-ludzie działają w Europie, Stanach, Azji. Fotografują wszystkie zakątki świata. Tematy zdjęć są bardzo różne: architektura, ludzie, uczucia, zwierzęta, imprezy, piękno, seks. Niezależnie od szerokości geograficznej i tematyki, lomo ma zawsze wspólny mianownik: wszystko to przepuszczone jest przez filtr wrażliwości.

Tuż przed snem, leżąc w łóżku z i-Padem, uwielbiam przeglądać blogi oryginalnych lomo-ludzi. Wrażliwców, którzy zamiast lansu na wysoki połysk uprawiają sztukę transponowania zmysłów na zdjęcia w technikolorze. Którzy poświęcają godziny, żeby miksować ze sobą różne klisze, nakładać na siebie zdjęcia i w unikalny sposób zabarwiać je i przepuszczać światło.

To ludzie, którzy fotografują nastroje.

Lomografię najczęściej spotkać można na blogach. Na przykład na moim ulubionym: Endowaty Lomo prowadzonym przez młodego architekta Krzysztofa Klimkiewcza od ładnych paru lat.

www.endokto.blogspot.com
www.endokto.blogspot.com

Więcej lomografii? Proszę bardzo:

Life in lomo (uwaga! dużo nagości)

Dobrych wrażeń!