REKLAMA

Tak, przyznaję się bez bicia, nie doczytałam, nie pochyliłam się nad problemem, tak jak zapewne wielu z nas. Do wczoraj.

Na moim profilu odbyła się bowiem burzliwa dyskusja o problemach „matek I kwartału”, w efekcie której postanowiłam jeszcze raz przeczytać wszystko co w tej sprawie napisano. Z jednej i z drugiej strony.

Zajrzałam raz jeszcze do dostępnych papierów, linków, projektów, na profil fb "matki I kwartału 2013" i oświadczam, że jestem ZA. Popieram postulaty całym sercem.

I naprawdę nie interesuje mnie, że podobno nie ma na to pieniędzy w budżecie. Ideę uważam za słuszną i sensowną a w sensowne działania wierzę, nawet jeśli mają małe szanse.

Zatem po kolei.

Zgodnie z treścią nowego projektu, zmiana ustawy, opracowana przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, ma wejść w życie z dniem 1 września 2013 r. Zmiany dotyczące wprowadzenia urlopu rodzicielskiego miałyby objąć jedynie te pracujące mamy (rodziców), które w dniu wejścia w życie ustawy korzystałyby jeszcze z urlopu macierzyńskiego. Dodatkowy wymiar urlopu udzielany byłby im bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Biorąc pod uwagę obecnie obowiązujące przepisy Kodeksu Pracy maksymalny wymiar urlopu macierzyńskiego w przypadku urodzenia jednego dziecka wynosi 24 tygodnie.

W praktyce oznacza to, że odliczając te 24 tygodnie wstecz od 1 września, jedynie rodzice dzieci urodzonych po 17 marca 2013 r. będą mieli szansę skorzystać z proponowanej możliwości wydłużenia urlopu rodzicielskiego do 52 tygodni łącznie.

Stanie się tak, gdyż tylko te matki (lub ojcowie) w dniu 1 września 2013 r. (tj. w dniu wejścia w życie ustawy) będą jeszcze przebywać na urlopie macierzyńskim.

Jeśliby, tak jak postulują „matki I kwartału”, przesunąć datę wejścia w życie ustawy na 10 czerwca – to odliczając wstecz te same 24 tygodnie, ustawa objęłaby swym działaniem WSZYSTKIE dzieci urodzone w 2013 roku.

Takie rozwiązanie byłoby społecznie sprawiedliwe dla rodziców dzieci urodzonych w 2013 r. Równy start miałyby wszystkie dzieci urodzone w jednym roku, jeden rocznik - te same prawa. Szczególnie jest to ważne, gdyż rozpoczęcie dalszych stopni edukacji uzależnione są od roku urodzenia dziecka, a nie od kwartału.

Co mogą więc zrobić kobiety, które oczekują swoich dzieci w pierwszym kwartale bieżącego roku? Mówić, nagłaśniać, wyjaśniać (tak jak mnie wyjaśniły) i pisać do posłów. Bo teraz wszystko w ich rękach.

Minister Rostowski dotychczas mówił NIE, bo to wiele - podobno około 400 milionów złotych - nie zapisanych w budżecie.

Ale proszę pamiętać, że walka toczy się o to, by więcej dzieci rodziło się w Polsce. Matki, które poczują społeczną krzywdę mogą nie chcieć już tu więcej rodzić. A ministrowi Rostowskiemu przecież nie o to chodzi.

Apeluję więc do wszystkich - POPRZYJMY apel matek pierwszego kwartału!

To nie jest tak, że matki I kwartału proszą o dodatkowe pieniądze, ona domagają się jedynie tego, aby nie tworzyć dodatkowych różnic, których i tak w naszym kraju nie brakuje.

Dziś mija dwadzieścia pięć od dnia, gdy urodził się mój pierwszy syn. Rano zdałam sobie sprawę, że ja też jestem mamą I kwartału.