Jedno zdanie sędziego i tysiace komentarzy. Siedem lat nic nie mówił. Przerwał milczenie. Nie wytrzymał i powiedział.

REKLAMA

Poniedziałkowa sprawa przed Sądem Najwyższym USA. Trwa dyskusja czy zwlekanie w wyznaczeniem obrońcy z urzędu w sprawie gdzie oskarżonemu grozi kara śmierci nie jest naruszeniem prawa podsądnego do szybkiego procesu. Nagle, podczas wymiany zdań sędziów, jeden z nich - Clarence Thomas coś powiedział. Konsternacja wśród dziennikarzy. Przez siedem lat swej kadencji sędzia Thomas nie zabrał głosu. W poniedziałek powiedział. Nie za bardzo wiadomo co ale odezwał się. Jest nawet ślad w protokole. Wedle zapsiu z rozprawy miał rzec: „well ...he did not...”. Właściwie to chyba coś odparł. Jest dowód że padły słowa. Ta wymowna uwaga sędziego została natychmiast podjęta przez media i stała się wydarzeniem w amerykańskim środowisku prawniczym. Rozgorzał spór co sędzia Thomas miał na myśli mówiąc „well... he did not...”. Toczy sie dyskusja dlaczego właściwie Thomas postanowił zabrać głos. Domysłów, teorii jest bez liku. Nie ma jasnej odpowiedzi, mimo że od „well..he did not...” upłynęło już pięć dni. Pięć dni! U nas sprawa sędziowskiego zdania, znacznie dłuższego, została załatwiona w tym samym dniu.