
W tym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie łódzkiej gminy wyznaniowej pastafarian. Przybyło około 30 osób. Data spotkania została tak wyznaczona, by świętować rejestrację Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Bo Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji miało przysłać odpowiedź w tej sprawie. Nie przysłało. Kolejny raz termin wydania decyzji został przesunięty.
Mimo to spotkanie założycielskie łódzkiej gminy pastafarian przebiegło w miłej atmosferze. Był święty napój z dużą zawartością chmielu, pyszne spaghetti bolognese i długie dyskusje na temat wiary i niewiary.

Było poważnie, choć wesoło. Rozmowy dotyczyły problemów z rejestracją Kościoła, obecności symboli religijnych w instytucjach państwowych, propozycji episkopatu wprowadzenia religii na maturę i Funduszu Kościelnym. Większość przybyłych opowiadała się za rozdziałem państwa i Kościoła. Jakiegokolwiek, w tym Kościoła Spaghetti. Choć oczywiście, póki takiego rozdziału nie ma, pastafarianie będą chcieli uczestniczyć w życiu publicznym na równych prawach z innymi religiami. Matura ze znajomości Luźnego Kanonu i logo Potwora Spaghetti nad tablicami szkolnymi? Dlaczego nie? Po to, by zwrócić uwagę na absurdalność takich rozwiązań.
Po rejestracji pastafarianie będą zbierali pieniądze na cele ogólnospołeczne, korzystając z odpisów podatkowych swoich wiernych. Bo uważają, że planowana przez rząd możliwość odprowadzania 0,3% podatku dochodowego na Kościół to dyskryminacja mniejszości niezrzeszonych w związkach wyznaniowych. Dlaczego osoba należąca do jakiegoś Kościoła będzie mogła odprowadzać część swoich podatków na cele religijne, a na przykład ateiści będą pozbawieni podobnej możliwości finansowania instytucji dbających o ich duchowość (stowarzyszeń ateistycznych lub wolnomyślicielskich)? Duchowość przecież nie ogranicza się wyłącznie do religii. Pastafarianie w swojej działalności będą więc dbali nie tylko o wyznawców własnego Kościoła, ale o wszystkich ludzi, a zwłaszcza o grupy w Polsce dyskryminowane - ateistów, agnostyków i osoby niezdeklarowane pod względem wyznania.

Łódzcy pastafarianie powołali dwie grupy robocze – filmową i ds. apokryfów. Wytwory ich pracy będzie można już wkrótce podziwiać. Podczas spotkania nie zabrakło też momentów zabawnych. Jednym z nich był pokaz mody sakralnej.

Ale najważniejszym punktem spotkania było podpisanie prośby ze strony łódzkiej gminy o przyśpieszenie rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Pastafarianie liczą, że w końcu Ministerstwo uzna, że nie ma lepszych i gorszych religii i każdy w Polsce może wierzyć w to, co chce.

I ja też tam byłem, napój święty piłem i swój podpis pod prośbą złożyłem ;)
