Janusz Palikot napisał dziś na blogu zdanie nad którym głęboko się zamyśliłem. Nie dlatego, że jest szczególnie mądre. Wręcz przeciwnie. Zamyśliłem się nad nim, bo jest skrajnie głupie. Zacząłem się zastanawiać, jak można tak absurdalne tezy stawiać głośno w publicznej przestrzeni. Ale skoro może Palikot, to może mogę i ja.

REKLAMA

Janusz Palikot napisał rano na blogu w naTemat (a propos książki o przypadkach molestowania seksualnego w polskim Kościele): Jak mamy posyłać dzieci do szkoły, gdzie pełno jest bezkarnych zboczeńców uczących religii?

To tak mądre zdanie jak na przykład: "Po co iść głosować skoro w Ruchu Palikota pełno jest bezkarnych bezczelnych łapówkarzy" albo "Nie będę jeździł autobusem, bo wśród kierowców pełno jest nachlanych morderców prowadzących po alkoholu", a może "Jak mam zgodzić się, żeby córka poszła na Manifę skoro wśród jej uczestników pełno jest krypto zboczonych gejów?"

Każde z tych zdań jest skrajnie głupie i o ile mogę spodziewać się go na jakimś egzotycznym blogasku w rzadko odwiedzanych częściach blogosfery o tyle nie oczekuję go na blogu jednego z najważniejszych polityków w Polsce. Razem z pozycją polityczną iść powinna pewna wstrzemięźliwość w wyrażaniu poglądów. Janusz Palikot tymczasem przyjmuje metodę: Czego inni nie pomyślą, to ja wykrzyczę. Coraz częściej staje się więc na podobieństwo tych gości w Hyde Parku, którzy stojąc na skrzynce opowiadają bzdury o końcu świata.

Nie wiem, czy jest jakiś sens z Palikotem polemizować. Z pewnością do jakiś przypadków pedofilii w polskim Kościele doszło. Kościół to bardzo wiele ludzi, to bardzo wiele lat posługi. Czysta statystyka. Z całą pewnością w Kościele nie jest jednak "pełno" pedofilii, tak jak nie jest ich "pełno" w żadnym środowisku zawodowym, z całą pewnością nie są oni "bezkarni". Otrzęsiny u Salezjanów pokazały, jak media i opinia publiczna są wrażliwe nawet na przypadki, które żadną pedofilią nie są. Jak Palikot może pisać o "bezkarności" nie wiem. Publicysta Polityki Adam Szostkiewicz podkreślał w zeszłym tygodniu, że Kościół błyskawicznie zareagował na książkę holenderskiego dziennikarza o pedofilii.

Januszowi Palikotowi polecam też Google. Ten genialny amerykański wynalazek pomaga dotrzeć do wielu informacji o decyzjach organów ścigania w sprawie księży pedofilii. Są także informacje o decyzjach władz kościelnych w sprawach tych księży. Wyroki skazujące oraz przenosiny do stanu świeckiego to chyba nie jest słownikowy opis słowa "bezkarni", którego Janusz Palikot używa.

Nie sądzę, żeby polski Kościół zawsze w przeszłości wzorowo reagował na przypadki pedofilii. Z pewnością ma tu swoje zaniedbania, z pewnością ma za co przepraszać. Ale od tego do stwierdzenia, że w szkołach "pełno jest bezkarnych zboczeńców uczących religii" jest tak daleko jak od błędu lekarskiego podczas operacji do stwierdzenia "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".

Janusz Palikot, gdy chodzi o Kościół, jest niestety Ziobrą naszych czasów.