Gdy myślę o publicystyce Janusza Palikota przychodzi mi do głowy przymiotnik "zamaszysta". Polityk zamaszysty niezbyt dba o szczegóły, o detale, o precyzję. Palikot na blogu napisał dziś o mnie tak: "Redaktor Machała zarzucił mi, że piszę nieprawdę wiedząc, że księża pedofile są na specjalnych prawach w Polskim wymiarze sprawiedliwości i oczywiście w Kościele!". Akurat tego Januszowi Palikotowi nie zarzuciłem. Zarzuciłem mu co innego. I to co napisałem podtrzymuję.
W tekście, o który się spieramy znalazło się następujące zdanie Palikota:
Ja w odpowiedzi stwierdziłem, że szkoły z pewnością nie są "pełne bezkarnych zboczeńców", czyli księży pedofilii. To zdanie Janusza Palikota uważam za absurdalnie zamaszyste, szkodliwe i przypominające w swoim rozmachu jego najbardziej telewizyjne akcje. Tam gdzie chodzi o ludzi, o ofiary należy być rozważnym. Rozwaga to cecha, której publicystyce Palikota brakuje. Może dlatego, że troska o ofiary nie jest numerem jeden na liście priorytetów Janusza Palikota. Chyba chodzi raczej o politykę.
Nie zarzuciłem Palikotowi, że pisze nieprawdę, gdy twierdzi że księża pedofile są na specjalnych prawach w Kościele i w wymiarze sprawiedliwości. Palikot stwierdził jednak, że księża - pedofile są "bezkarni". Ja stwierdziłem, że bezkarni nie są.
Czy wszystko co robi Palikot w sprawie pedofilii w Kościele uważam za szkodliwe? Nie. Jednym z polskich problemów jest specyficzna pozycja, jaką mają niektórzy proboszczowie, księża w niektórych miejscowościach. Są pierwsi po Bogu, dzielą i rządzą i to nie tylko na terenie parafii. Między innymi to knebluje usta, gdy mowa o łamaniu przez duchownych prawa. Ruch Palikota ma zasługi w zmianie tej sytuacji. Choć zmienia ją w sposób zbyt często wulgarny.
O żadnej bezkarności księży pedofilii nie może być mowy także dzięki mediom. Chyba nawet Janusz Palikot nie ma wątpliwości, że największe media w tym kraju nagłośnią i będą przez tygodnie opisywać każdy przypadek księdza pedofila. naTemat do nich należy. Gdyby książka Ekke Overbeeka zawierała jakieś szczegóły, jakieś informacje, a nie była jedynie zbiorem anonimów, to zajmowalibyśmy się nią na stronie głównej.
Mój felieton wywołał jeszcze jeden komentarz.
Jakub Śpiewak w felietonie poświęconym mojemu felietonowi napisał, że powinienem dostać “śmieciowe pióro roku” za stwierdzenie: "Nie sądzę, żeby polski Kościół zawsze w przeszłości wzorowo reagował na przypadki pedofilii." Panie Kubo - niezbyt podoba mi się Pana poetyka i używanie stwierdzeń o śmieciowych piórach. Jeśli chodzi o moją opinię, to przez prawie 15 lat byłem dziennikarzem informacyjnym. Jestem więc dość przywiązany do faktów. Dlatego zanim napiszę: Polski Kościół nie reagował właściwie na przypadki pedofilii, albo w stylu Janusza Palikota: "Kościół polski zawsze skandalicznie tuszował i ukrywał przypadki bezkarnych zboczeńców" potrzebuję jakiś fakt, jakiś konkret. Przez "Kościół" rozumie się w Polsce nie tego, czy owego proboszcza, ale Episkopat. Mogę więc napisać, że z pewnością wielu księży, wielu proboszczów, a zapewne i kilku biskupów nie reagowało w sposób właściwy na problem pedofilii. Czy tuszowali? Pewnie tak. Czy to jest dopuszczalne? To jest skandaliczne i niedopuszczalne.
Jakub Śpiewak napisał też o mojej polemice z Januszem Palikotem: "To swoją drogą dziwny obyczaj, by redaktor naczelny polemizował z tekstami opublikowanymi w medium, którym kieruje." Ta uwaga pachnie starymi mediami i starym rozumieniem pracy redaktora naczelnego. W starych mediach redaktor naczelny publikuje w gazecie tylko te opinie i artykuły które sam zamówił, zaakceptował, a czasem osobiście zredagował. Które pasują do jego wizji gazety, do światopoglądu gazety. Do naTemat natomiast zapraszam różnych blogerów. Z niektórymi się zgadzam, z niektórymi się nie zgadzam, niektórzy tak jak Jakub Śpiewak, albo Janusz Palikot piszą, że Machała się myli, nie jest zbyt mądry, albo że powinien dostać śmieciowe pióra. I to jest OK. Wystawiamy te wpisy na stronie głównej, oddajemy te opinie, tak samo jak moją opinię pod krytykę czytelników. Redaktorzy naczelni starych mediów tak raczej nie robią.
naTemat jest szeroką platformą wymiany opinii. Mamy tu Janusza Palikota który chce kościoły burzyć i mamy Catholic Voices, które w ostatnim wpisie wzywają, by kościoły budować. Bardzo sobie tą platformę cenię. Jeśli trzeba to oczywiście chętnie będę brał udział w dyskusjach o roli redaktora naczelnego w cyfrowym świecie.
