Dwa głosy o przyszłości Unii Europejskiej, a jak odmienne. Jedna brytyjskiego premiera Davida Camerona. Druga francuskiego prezydenta François Hollande'a, który wystąpił dzisiaj w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Każdy z nich przedstawił swoją wizję przyszłości Europy, ale także roli własnego kraju w tej Europie.
François Hollande nie powiedział dzisiaj w Strasburgu nic nowego. Jednak jego przemówienie nabiera szczególnego znaczenia w kontekście niedawnego wystąpienia Camerona. Również dlatego, że wygłosił je tuż przed unijnym szczytem, na którym ważyć się będą losy europejskiego budżetu.
Wizja Camerona to Europa ekonomiczna, której głównym celem jest "zabezpieczenie dobrobytu"; Europa która opiera się na wspólnym rynku i do niego się sprowadza. Wizja Hollande'a stoi na drugim biegunie: Unia to projekt również polityczny, któremu należy nadać nowy sens, wartości, demokracja.
Cameron stawia na indywidualizm i odrębność, Hollande na współpracę. Zdaniem tego pierwszego każdy kraj miałby dbać wyłącznie o swoje interesy i negocjować z innymi swoją pozycję. Przyjmować tylko te elementy unijnych polityk, które mu pasują. Hollande uważa, że ważna jest koordynacja różnych polityk oraz mówienie wspólnym głosem w sprawach zagranicznych. Chce Unii dalszej integracji i solidarności. Szkoda, że nie powiedział jak wyobraża sobie Unię zjednoczoną, bez kilku prędkości. I co zrobić, by nie podzielić Europy na wiele kręgów. W jego wystąpieniu wiele było retoryki i pustych słów. Jednak mamy tu do czynienia z wyraźnie artykułowanymi dwoma wizjami Europy.
Cameron i Hollande odnosili się też do roli swoich krajów w Europie. Wielka Brytania powinna stać z boku i obserwować przemiany zachodzące w Unii, z kolei Francja być przywódcą europejskiej awangardy.
Debata o Europie nabiera więc przyspieszenia. Nie ogranicza się do rozmów o budżecie i pieniądzach. Coraz częściej mówi się też o zmianie traktatu, który reguluje podstawowy porządek europejski. Brak tu jeszcze wyraźnego głosu Niemiec, ale niedługo usłyszymy go. Polska w tej sytuacji musi mówić jasnym, czystym głosem jakiej Europy chce, i co chce sama zaproponować Europie.
