Jacek Kurski przysłał do naTemat pismo z żądaniem niepisania o nim. Panie pośle - to co mogło działać w latach 90-tych nie działa dziś. Co Pan jako podobno ekspert spin doktor powinien wiedzieć najlepiej. Informacja o pana skutecznym pozwaniu tygodnika "Nie" jest dziś w branżowym miesięczniku Press, jest w wielkim portalu gazeta.pl, jest w wielu innych miejscach. Nawet gdyby pozwał Pan je wszystkie, to nie pozwie pan wszystkich użytkowników Twittera, wszystkich użytkowników Facebooka, wszystkich blogerów, którzy tę sprawę komentują.

REKLAMA

Media dziś nie są dwoma, trzeba, albo czterema rzekami, które można przegrodzić tamą na przykład pozwu sądowego. Media dziś to gigantyczny system, bardzo zdecentralizowany, bardzo trudny do kontrolowania. Wydawało mi się że rozumie Pan to bardzo dobrze. Wydawało mi się tak do czasu otrzymania pisma od Pana adwokata. Wtedy stwierdziłem, że nic Pan jednak nie rozumie. I że niestety nie jest Pan spin doktorem, a spin ciamciaramcią, jeśli mogę sięgnąć po znane stwierdzenie Kazimierza Marcinkiewicza z czasów rządów PiS.

Czy takie media można dziś sądowo kontrolować? Sądzę że nie. Brytyjczycy mają odpowiednie przepisy i bardzo surowe w takich sprawach sądy. Udało im się zablokować zdjęcia z urlopu książęcej pary. Ale przecież każdy kto chciał i tak te zdjęcia obejrzał w internecie w wielu innych miejscach, na serwerach stojących poza granicami Zjednoczonego Królestwa.

Spin doktor może dziś media tylko inspirować, nakręcać dobrymi pomysłami. Ta robota stała się dużo trudniejsza niż kiedyś, gdy dwie gazety i trzy telewizje załatwiały sprawę. Jacek Kurski został w tamtych czasach, świat poszedł do przodu. Jest jak garncarz, kowal, tkacz. Nie zorientował się i nie dostosował się. W przyszłym roku wybory. Ich wynik dla Jacka Kurskiego, przy takim jego rozumieniu świata, jest oczywisty.

Ale wcześniej Panie pośle czekamy na sprawozdanie z Pana pracy w Parlamencie Europejskim. Naród Pana tam wysłał. Naród ma prawo poznać efekty Pana pracy.