Kiedyś było tak, że niektórzy byli bardzo bogaci, innym żyło się średnio, a jeszcze inni byli bardzo biedni. Tak się składa, że moja rodzina należała do tych, co coś mieli, ale wszystko stracili.
Nie była to żadna arystokracja. Fabryka ojca się spaliła podczas wojny, a on sam był po wojnie jako burżuj, gnębiony przez komunę. Domiary, ciągłe rewizje, bo może chowa jakieś złoto? Uratowały się dwa worki guzików i kilka maszyn Singera. Wszyscy w PRL-u żyliśmy biednie, państwo nas łupiło, bo trzeba było się zbroić, a do tego gospodarka nazywała się socjalistyczna, byliśmy udupieni. Pensje na uniwersytecie wynosiły ok. 22 dolarów, pamiętam te przeliczenia, gdy przyjeżdżali do nas ludzie z Zachodu. Może jest jakiś grunt, który mogłabym odzyskać? Pewnie coś by się znalazło. Jednak ani moja rodzina, ani ja nie żądaliśmy nigdy żadnych odszkodowań. To byłoby nieprzyzwoite! Teraz nagle po tylu latach pojawiają się żądni swoich praw ludzie i chcą kompletnie złupić kraj. Już nie mówię o arystokratach którzy zdobyli majątki, tak jak zdobyli, mieliśmy pańszczyznę najdłużej w Europie. Niektórzy arystokraci mają niejedno na sumieniu. Oczywiście jest wśród nich sporo porządnych ludzi, nie domagających się niczego, znam takich, i chwała im za to. Jednak część to prawdziwe piranie, fałszywi patrioci, mam dość ich „bogoojczyźnianego patriotyzmu”.
Wszyscy, którzy zajmują się tą delikatną materią, są bardzo ostrożni, poprawni politycznie, nawet "Gazeta Wyborcza", pisząc dziś na ten temat nie zajmuje stanowiska, choć chwała jej za to, że poruszyła tę strunę, i zamierza publikować cykl artykułów na ten temat. Jest obiektywna, chociaż wyrzucanie ludzi na bruk pewnie dziennikarzy uwiera. I powinno! Do cholery jasnej, nie zamierzam płacić ani grosza na rzecz poszkodowanych kilkadziesiąt lat temu. A kto nie był poszkodowany, pytam się? Kto nie stracił? Ludzie z Solidarności, robotnicy, inteligenci, ci z KOR-u, gnębieni siedzieli w więzieniach, żeby wywalczyć wolność, chyba nie po to, żebyśmy teraz spłacali dawnych bogaczy. Jaka to sprawiedliwość? Państwo nie ma swoich pieniędzy, ma to co płacimy w podatkach, to są nasze ciężko zarobione pieniądze. Mają iść na cele społeczne, na służbę zdrowia, naukę, na rozwój! Grożą nam głodowe emerytury, jeśli tu się załata, tam się odkryje, jak przykrótka koszulka, i co? Z tej marnej kasy mamy spłacać kogoś po tylu latach?
Ciekawe, że chciano komunę uznać za zbrodniczą organizację, a teraz nagle chcą zachowania ciągłości. Płacenia za błędy zbrodniczej organizacji? Gdzie tu sens, gdzie logika? Warszawa nie może się pozbierać, budżet się nie dopina, nie można kamienic na Pradze wyremontować, bo prawo własności, bo ciągle się ktoś chandryczy, czegoś żąda! Ja wiem, zaraz ktoś nazwie mnie komunistką, mam to w du…żym poważaniu! Wiem co się dzieje. Widzę, słyszę! Zabierają wszystko! Wywalają lokatorów na bruk! Dzieciom zabiera się place zabaw, niczego nie da się wybudować bez opłacania się komuś. Coraz to nowe roszczenia. Przybywa ich, bo skoro jeden dostał, to ja też mogę! Nikt z tych ludzi nie myśli w kategoriach dobra wspólnego. Czy my, obywatele mamy płacić haracze? Nie możemy płacić teraz za ustrój, który był traumą dla wszystkich. Piórkujcie się z waszymi żądaniami, nie będziemy wielkim społecznym kosztem nabijali kasy dawnym właścicielom, i ich prawnikom. Zwęszyli interes, no to huzia na biednego Józia, mającego osiemdziesiąt lat, mieszkającego w „ich” kamienicy. Pora na kapitalizm z ludzką twarzą, a nie dżunglę! Czy naprawdę nie można zrobić wreszcie jakiegoś porządku? Ciekawa jestem czy ci, co teraz tak domagają się, jak pisze gazeta DZIEJOWEJ SPRAWIEDLIWOŚCI walczyli z PRL-em. Czy byli wtedy tacy odważni jak dziś. Czekali długo, a teraz, gdy już można, nic za to nie grozi, chcą cały kraj i nas wszystkich rozłożyć na łopatki? Tu nie może rządzić przypadek, trzeba silnego prawa. Puk, puk, puk! Czy jest gdzieś jakaś lewica, która zajmie się niesprawiedliwością dziejową? Nie słyszę!
