W każdej innej sytuacji można by powiedzieć, że szczyt nie przyniósł żadnych nowych rezultatów. W każdej, poza tą, która miała miejsce dzisiaj na szczycie Unia Europejska - Ukraina.

REKLAMA

Na początek dwa cytaty. Prezydent Janukowicz, konkludując spotkanie, powiedział: "Chcę zapewnić, że władze ukraińskie są gotowe przedsięwziąć wszelkie konieczne kroki, by osiągnąć ten ważny strategicznie cel". Odpowiadając na wypowiedź Janukowicza, przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy przypomniał oczekiwania, które Unia już w grudniu sformułowała wobec Ukrainy, podziękował za działania, które zostały już poczynione do tej pory, ale stwierdził również, że "nadal potrzebny jest konkretny i namacalny postęp".

Mówiąc krótko, padło wiele słów na temat historycznego momentu, wagi stowarzyszenia i Umowy o Pogłębionych i Całościowych Strefach Wolnego Handlu, ale doceniając historyczność tego momentu, z wypowiedzi wynika, że Ukraina nadal nie wypełniła stawianych przed nią przez UE oczekiwań. Choć można się domyślać, że coś się dzieje. Jest to jednak o wiele mniej niż mogłoby się dziać. W podobnym tonie wypowiadał się też przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, który stwierdził, że niezmienne pozostają obszary wspólnego zainteresowania, a mianowicie współpraca energetyczna oraz ułatwienia wizowe.

Jeśli dodać, że istniało bardzo ważne oczekiwanie, że władze ukraińskie w ramach odchodzenia od tzw. selektywnego stosowania prawa wypuszczą któregoś z więźniów, np. Łucenkę, można powiedzieć, że efekty szczytu nie są imponujące. Jest jednak pewien pozytyw. Prezydent Ukrainy oraz przedstawiciele UE w pełni popierają misję Cox – Kwaśniewski oraz wyrażają nadzieję, że przyniesie ona widoczne rezultaty w związku z przypadkami wybiórczego stosowania prawa na Ukrainie. Oznacza to wprost, że do tej pory tych rezultatów, tak pełnych jak byśmy tego oczekiwali, nie ma.

Wraca więc Wiktor Janukowicz do Kijowa z bagażem miłych słów, które nie czynią przełomu jeśli chodzi o podpisanie umowy stowarzyszeniowej, chyba, że będzie się trzymał swojej obietnicy, a wtedy na szczycie w Wilnie Ukraina będzie gotowa te dwa dokumenty podpisać.