Kibice nie interesują się meczem. Chcą tylko kogoś pobić. Ba – oni mogą nawet zabić piłkarzy. Brzmi, jak science-fiction albo bełkot jakiegoś ignoranta, prawda? Niestety, ale to prawdziwe słowa poważnego dziennikarza, za jakiego miałem do dzisiaj Piotra Najsztuba. Program, którym jestem totalnie zażenowany, nazywa się „Kultura, głupcze” i myślę sobie, że drugi człon tej nazwy, w postaci przymiotnika, doskonale oddaje poziom dzisiejszego odcinka. „Nie znam się, ale się wypowiem” - to częsta w polskich mediach zasada, którą Najsztub właśnie wyniósł na niespotykany dotąd poziom absurdu.
Ale nic to. Niezrażony redaktor brnął dalej. Zasugerował widzom, że kibice mają gdzieś, jaki tak naprawdę jest rezultat spotkania. Powiedział coś w stylu: „Wynik jest nieważny, chodzi o to, by lać”. Potem napięcie rosło, wszedł materiał, pokazujący kibiców bijących się na stadionach w ostatnich latach, taka kompilacja. A potem pytanie do Rzeźniczaka i zarazem punkt kulminacyjny:
Nie wiem, czy w programie Najsztuba był już znany kibic Cracovii - Jerzy Pilch - ale wydaje mi się, że nieprędko przyjdzie ponownie. Mógł bowiem dzisiaj usłyszeć prowadzącego, który oznajmia wesołym głosem: „.Jerzy Pilch jest człowiekiem z poprzedniej epoki. Kibicował tej swojej Wiśle”.
Wiecie, do czego taki program prowadzi. "Dzięki niemu", gdy pójdę za kilka dni do babci i powiem jej, że spieszę się, bo za kilka godzin jadę na mecz Legii, usłyszę od niej poważną, wyrażającą troskę i trochę lęk odpowiedź: „Uważaj tam na siebie. Ci kibice to bydło. Tak w telewizji mówili”.
On: - Nie, zupełnie nie rozumiem dlaczego mamy się bać.
Ja: - Dobrze, to zmieńmy temat. Panie pośle - dlaczego wy ciągle w ostatnich latach ponosicie porażki?
On: - Ale przecież my wygrywamy kolejne ostatnie wybory.
Ja, z lekceważeniem w głosie: - Aha, wie pan, ja w sumie kompletnie nie interesuje się polityką. Nawet nie śledzę wyników wyborów. Nie warto, dla mnie polityka to jedna wielka żenada.
Przecież wtedy równie wielką żenadą byłby sam wywiad. Trafnie całą audycję skomentował na Twitterze Mateusz Borek. Napisał tak: „Najsztub o piłce, to tak, jakby ojciec Rydzyk miał oceniać Rocco Siffrediego, czy dobrze wypadł w Penetratorze 4”. Nic dodać, nic ująć. Dla mnie zresztą oglądanie tego programu było szczególnie bolesne, bo zawsze Najsztuba ceniłem. Ostatnio głównie za ciekawe, wielowątkowe wywiady w tygodnikach opinii.
