Nowa "świecka tradycja" łączy świętowanie 1 Maja i 3 Maja w jeden wypoczynkowy most, który i tak od dawna jest długim weekendem zwanym majówką.Dzień Flagi RP 2 Maja formalnie od roku 2004 wypełnia przerwę między majowymi świętami. Tym razem zostałem w to święto uwikłany... bo na moich żaglowcach noszę polską banderę, a wystawa przed Pałacem Prezydenckim nosi nazwę "Biało-czerwona na morzach i oceanach".
Ekspozycja ma dokumentować niezwykłe dokonania polskich żeglarzy i Pan Prezydent - również żeglarz, zaprasza z tej okazji do Pałacu. Zdjęcie autorstwa Zbigniewa Boska, które organizatorzy wybrali na wystawę nie bardzo ilustruje moje dokonania, gdyż przedstawia pusty pokład rufowy brygu "Fryderyk Chopin". Z żaglowca jestem rzeczywiście dumny, ale najważniejsze, że jest tam bandera czyli do Dnia Flagi pasuje jak ulał.
Z zaproszenia Pana Prezydenta nie skorzystam, bo bedę w tym czasie za granicą, ale zdjęcie przekazuję, jak również podpis, wypełniający niejako tę pustkę pokładową:

Z wysokości topu masztu żaglowca rejowego świat wygląda inaczej. I choć polska bandera wydaje się mała, Polska z perspektywy oceanicznej wydaje się wielka. Tak oglądają ją uczestnicy rejsów Szkoły pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego, którzy wypływają na ocean by zmierzyć swoje siły z siłami natury.
Szkoła pod Żaglami ma już trzydziestoletnią tradycję. Łączy ciężką pracę na morzu na pokładzie żaglowca ze zwykłą nauką szkolną zgodnie z programem określonej klasy gimnazjalnej. Jej celem nie jest przygotowywanie przyszłych kadr marynarki – oficerów czy kapitanów – jej celem jest zderzenie młodych ludzi w wieku 15 lat z trudnymi żywiołami jakimi jest woda i wiatr. Efektem jest niezwykle skuteczne kształtowanie charakterów młodych ludzi mające wpływ na całe ich późniejsze życie.
Rejsy Szkoły pod Żaglami związane są z semestralnym cyklem szkolnym. Specjalni dobrani nauczyciele, którzy łączą funkcje żeglarskie z pedagogicznymi dbają, by uczniowie nadążali za oficjalnym programem szkolnym. Kiedy powracają do macierzystych szkół na lądzie nie mają zaległości i ich wiedza o świecie zazwyczaj przekracza poziom tych, którzy pozostali na lądzie.
Szkoła pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego ma jeszcze jedną cechę szczególną – rekrutuje tylko tych uczniów, którzy przez poprzedzający rok pomagali innym – czy to w ramach CARITAS POLSKA, czy to w ramach ZHP czy samorządów lokalnych. Na zakończenie roku szkolnego odbywają się zawody sportowe (pływanie i bieg), które wyłaniają finałową grupę kandydatów na rejs. Mlodzi ludzie, zanim wsiądą na pokład, muszą wykazać się wolontariatem, ale też sprawnością fizyczna, na którą również pracują w czasie roku szkolnego. Sam rejs ma charakter nagrody i dla uczestników jest bezpłatny.
Postawienie przed młodą załogą działającą pod kierunkiem doświadczonych oficerów zadania obsłużenia w każdych warunkach pogodowych lin, żagli i całego osprzętu wymaga pracy na rejach. A ostatnia reja to wysokość 10 piętra wieżowca – z tej wysokości wykonano zdjęcie. Na ogół ten „wieżowiec” się kołysze. Czasami nawet bardzo. Pracować tam trzeba również w nocy, czasem w trybie alarmowym. Tak się przezwycięża się własne słabości i kształtuje odwagę.
Rejsy oceaniczne Szkoły pod Żaglami to również szkoła patriotyzmu. Nigdzie nie docenia się bardziej własnego kraju niż za granicą. Tęsknota i zrozumienie walorów jakie prezentuje ojczyzna sprawiają, że uczestnicy rejsów powracają do kraju nie tylko bogatsi o przeżycia i lepszą wiedzą o świecie, ale także dumni z tego, że są Polakami. Przypomina im o tym codzienna poranna uroczystość stawiania polskiej bandery na rufie.
