My, Polacy, pasjami lubimy porównywać się z innymi narodami Europy – chociaż nie zawsze porównania te wypadają korzystnie dla nas. Ale – choć mało kto o tym pamięta – jeśli chodzi o obecność kobiet w biznesie, możemy nawet zawstydzić Niemców i Francuzów. W zarządach polskich spółek giełdowych panie stanowią ponad 12 procent, czyli tyle, co w Stanach Zjednoczonych. U naszych zachodnich sąsiadów ten odsetek wynosi 10,5 procent, a we Francji poniżej 10. Nie zmienia to jednak faktu, że debata o wsparciu rozwoju aktywności kobiet na stanowiskach kierowniczych nie traci nic ze swojej aktualności. Jest ona potrzebna, choć bardzo łatwo może pójść w niewłaściwym kierunku albo stać się debatą stricte ideologiczną.

REKLAMA

Wyrównywanie szans i wspieranie aktywności menedżerskiej kobiet to temat, o którym rozmawia się bardzo trudno. Taka dyskusja przypomina stąpanie po bardzo kruchym lodzie. Po jednej jej stronie mamy polityczną poprawność i projekty wprowadzenia parytetów, po drugiej ultrakonserwatywne podejście, wedle którego już sama rozmowa o kobietach w biznesie jest bez sensu, bo przecież jak ktoś chce robić karierę, to ją zrobi. Znaleźć złoty środek? Bezcenne i bezmiernie trudne.

Nawet ci, którzy z nietajoną sympatią odnoszą się do programów wyrównywania szans, a nawet nie stronią od politycznej poprawności, mimowolnie wpadają w pułapkę stereotypów. Wiele prasowych tekstów o kobietach zarządzających firmami, z upodobaniem powtarza pochwały dla „pań prezes na obcasach”, a nie mniej zajmująca od osiąganych przez zarządzane przez kobiety firmy wyników finansowych, okazuje się ich zamiłowanie do ekskluzywnych torebek czy kreacji.

Kobieta w biznesie… Cóż, niby normalne, a jednak… osobliwe. Tak, jakby cały czas trudno było nam przyjąć do wiadomości, że płeć to absolutnie nie jest cecha determinująca menedżerskie talenty.

Kobiety, które odnoszą w Polsce sukces, kierując wielkimi firmami bądź kluczowymi dla gospodarki instytucjami, odnoszą go nie dlatego, że są kobietami, ani nie mimo tego, że reprezentują „płeć piękną”. Po prostu to efekt kwalifikacji, doświadczenia i biznesowej intuicji. Dokładnie tak samo, jak w przypadku mężczyzn.

Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości od 2009 roku kieruje Bożena Lublińska-Kasprzak. Od czterech lat z powodzeniem kieruje realizacją programów, z których korzystają setki polskich przedsiębiorców.

Na czele Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa od roku stoi Grażyna Piotrowska-Oliwa, wcześniej zajmująca menedżerskie stanowiska m.in. w Orange i Orlenie. Za jej prezesury udało się doprowadzić do wzrostu przychodów koncernu o jedną czwartą, a także wynegocjować kilkunastoprocentową (jak podawały media) obniżkę cen gazu kupowanego od Gazpromu.

Wielu laureatów „Teraz Polska” zarządzanych jest z powodzeniem przez kobiety jak choćby: Teresa Kamińska – Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Katarzyna Furmanek – Floslek, Teresa Mokrysz – Mokate, Maria Brożek – Złoty Kłos, Maria Batycka-Wąsik – Lesznowola, Monika Siecińska-Jaworowska – Suempol. Czy to dowód na to, że kobiety w poważnym biznesie potrafią sobie radzić równie dobrze, jak mężczyźni? Nie – to kolejne potwierdzenie, że liczą się kompetencje, a nie to, czy zarządzający nosi spodnie, czy spódnicę.

Główną przeszkodą w wyrównywaniu szans – nieważne, czy dotyczy to kobiet czynnych zawodowo, młodzieży z terenów wiejskich czy osób z trudnych rodzin – jest myślenie przez pryzmat stereotypów. Ustawowo wprowadzanie parytety nic nie pomogą, jeśli sami nie zobaczymy, jak absurdalne bywają nasze kryteria oceny. Pozostawiam to do Państwa refleksji w wolny, świąteczny czas, składając przy okazji najserdeczniejsze życzenia spokojnych, pogodnych i niezwykle wiosennych Świąt Wielkiej Nocy.