
3 kwietnia spełnił się największy koszmar prezydenta Klausa. Unijna flaga zawisła na pierwszym podwórzu Zamku Praskiego.
W ostatnim tygodniu było wiele tematów, o których można było sobie przy piwie podyskutować. Pewien czeski biznesman ma podobno nieznanego Chagalla. Francuzi, jak na złość, twierdzą, że obraz ten nawet obok dzieł mistrza nie stał. Zeman w pierwszą podróż wybrał się na Słowację, tam w każdym miejscu witały go popielniczki...Słowackie media sprawdzały nawet czy Zeman (wraz z premierem Fico) nie złamali prawa, paląc po obiedzie w siedzibie rządu (słowackie prawo zabrania palenia w urzędach). Ale najwięcej mówiło się o unijnej fladze, która zwisła w końcu na Zamku Praskim...
3 kwietnia spełnił się największy koszmar prezydenta Klausa. Unijna flaga zawisła na pierwszym podwórzu Zamku Praskiego, przy bramie cesarza Macieja, w odwiecznej siedzibie czeskich władców (rzecz jasna również prezydentów). Przyjechał Barosso, zeszli się euroentuzjaści, ale przede wszystkim przeciwnicy UE, którzy wyrażali swoje oburzenie piszczeniem i okrzykami (okopując się pod pomnikiem Masaryka, ciekawe co by na to zamieszanie powiedział TGM?). Kiedy zabrzmiał czeski hymn, odezwały się głosy, że na takie pohańbienie nie pozwoliliby sobie nawet bolszewicy...
Dla jednych to symbol przynależności do europejskiego klubu, dla drugich to znak okupacji. Głosy porównujące prezydenta Zemana do prezydenta Háchy, które padły ze strony obozu klausowskiego, nie dziwią, można było tego oczekiwać. Ale zamieszanie z flagą znów rozbudziło dyskusję o czeskim unijnym szpagacie...Jesteśmy tam, czy nie? Może biorąc, powinniśmy także coś z siebie dać? Nawet jeśli to tylko symboliczne zawieszenie gwiazdek... Ma powiewać, czy nie ma powiewać?
NE – nie ma powiewać!
Zabić potwora jego własną bronią, a więc ostatnim traktatem – w „Lizbonie” nic nie jest napisane o fladze i hymnie, ergo – Unia żadnym z tych symboli nie dysponuje...(jeden z podstawowych argumentów przeciwników).
Oprócz tak niedorzecznych oskarżeń o zdradę jak w przypadku „klausowczyków”, znalazłem wiele wypowiedzi wyważonych, korzystających z prostej obserwacji, którą można wykonać za pomocą google street view:
Czy szwedzki, hiszpański król, francuski prezydent urzędują pod flagą UE? Przyjrzyjcie się uważnie ich pałacom...Flaga nad siedzibą władzy podkreśla dumę narodową. "Czesi są dumni tylko wtedy kiedy wygrywa się mistrzostwa w piłce nożnej lub w hokeju". (Rudolf Polánecký)
Unia wciąż jest organizacją międzynarodową, nie super-państwem, czy zatem nad zamkiem praskim, jak na festiwalu rockowym mają powiewać flagi wszystkich organizacji, do których Rep. Czeska należy? To wciąż oczywiście prawny, niepewny eksperyment. „Nie jest to ucieleśnienie samej natury cywilizacji europejskiej (…). Jeden z czeskich dziennikarzy napisał na facebooku, że flaga UE na Zamku Praskim wyraża przynależność do „przestrzeni wolności”, do której należymy...Takie „ubóstwianie” jednej struktury organizacyjnej jest śmieszne, patetyczne”. (europoseł Jan Zahradil, dla magazynu Reflex)
ANO – ma powiewać...
...i podkreślać przynależność do kluby. Bo Europa nie może zrozumieć co chcemy powiedzieć, przez odrzucenie symbolu. „Opinie Václava Klausa były dla świata ciekawe nie dlatego, że chodziło o głos prezydenta Republiki Czeskiej, ale o głos prezydenta kraju członkowskiego UE. (…)
Flaga UE także głosi, że poprzez przekazanie niektórych uprawnień UE mamy udział w mocniejszej unijnej suwerenności, dzięki której my, dziesięciomilionowy naród, mamy także w świecie większe znaczenie”. (Pavel Svoboda, wiceprzewodniczący KDU-ČSL).
Ma powiewać, bo jest „to symbol naszego zaangażowania w główny nurt integracji europejskiej”. „Z tego co mi wiadomo, nie jest na pałacu Buckingham, ale ja nie jestem angielską królową” - powiedział prezydent Zeman, choć i on nie jest zadowolony z unijnych rozwiązań dot. żarówek. Od momentu wprowadzenia tych oszczędnych, ma podobno na swojej daczy „ciemno jak w kostnicy”.
Zeman flagą chce wszystkich przekonać, że czasy Klausa ostatecznie minęły.
Z Unią jest jak z małżeństwem
Czyżby te śmiejące się bestie znów chciały wszystkich wykiwać? - pomyśli ktoś. Szwejk byłby dumny. Siedzą w kotlinie między górami i udają, że ich nie ma. Bynajmniej. Unia w tym sporze, w każdym sporze dotyczącym tej struktury jest przedłużeniem samego państwa. Skoro kompromituje się państwo, klasa polityczna – kompromituje się też jej brukselskie przedłużenie. To uproszczenie, ale jak wytłumaczyć zniesmaczenie opinii publicznej, spowodowane przejadaniem unijnych pieniędzy przez grube ryby z każdej opcji politycznej? Nie mówiąc już o niepragmatycznych rozwiązaniach dotyczących życia codziennego, żarówek, termometrów, owoców...
Teraz jeszcze flaga. To się źle kojarzy. Najpierw habsburskie, potem hitlerowskie, następnie przez dekady sowieckie flagi...Może gdyby nie opór Klausa, wszyscy już zdążyliby się przyzwyczaić...
Najbardziej spodobał mi się komentarz Martina Fendrycha (aktualne.cz) i tym zakończę, bo to świetna pointa, jakże odpowiadająca polskim wyobrażeniom:
„Kiedy nie byliśmy w Unii, chcieliśmy do niej. A wyszło z tym jak z większością czeskich małżeństw. Kiedy już w niej jesteśmy, kiedy jest „nasza”, już jej mamy po dziurki w nosie, najchętniej byśmy ją opuścili i znaleźli sobie jakąś inną”.
„Po dziewięciu latach w Unii byłoby bardziej odpowiednie, gdyby flagę wywiesili na prima aprilis. Bo nasze przebywanie w UE to jeden wielki prima aprilis”...
Z Pragi
Piotrek Gawliński
Autor tekstu jest politologiem mieszkającym w Pradze, przewodnikiem po mieście, organizatorem turystyki piwnej, szukającym nowych sposobów pokazywania miasta, a także miłośnikiem muzyki... więcej informacji tu: http://www.gawlinskipopradze.pl/
