Każda większa partia polityczna posiada fabrykę młodych działaczy. Zazwyczaj są to osoby, które chcą w przyszłości zająć miejsca, bądź nazwijmy to ładniej- zastąpić starszych polityków. Organizacje młodzieżowe przeważnie mają na celu wspieranie i agitowanie podmiotów danego ugrupowania. Powinni szerzyć także własne poglądy i proponować świeże koncepcje światopoglądowe. Czy tak jest?

REKLAMA

Nie ukrywajmy, że ton działalności młodzieżowej, gdzieś zanikł. Wypalił się. Zgasł. Jeszcze jakiś czas temu wyglądało to zupełnie inaczej, choć bywały momenty, w których nie zawsze skuteczność na tle współpracy była skuteczna. Z doświadczenia wiemy, że uczestnicząc czynnie w życiu publicznym musimy opowiedzieć się za danymi poglądami, które wyznaczają pewien kurs.

Młodzi działacze nastawieni są przeważnie na czerpanie doświadczenia i pobieranie wiedzy, która unormuje ich stosunek do otaczającej nas rzeczywistości. Problem w tym, że nie wszyscy mają odwagę przedstawić swoją wizję. A jeżeli nie mają tej odwagi, to coś musi być na rzeczy. Może są małomówni i nieśmiali?

Dzisiejsza polityka ukształtowała się i zakorzeniła na bardzo wyboistej drodze. Łatwo z niej wypaść, a także spowodować kolizję lub poważny wypadek. Droga nie zawsze jest prosta. Przynosi wiele poślizgów i ograniczeń prędkości. Współczesne młodzieżówki przebywają właśnie taką drogę.

Określam ich na trzy sposoby: są to piraci drogowi, którzy jadą pod prąd, uczący się prawa jazdy, oraz samobójcy. Trudno wyłonić tak grupę, aby można było określić ich ryzyko, bądź skutki przebiegu procesu politycznego w przyszłości. Jedyną pewną rzeczą, są samobójcy, ponieważ wychylając się, aż za bardzo, daleko nie pojadą. Bywa tak, że piraci drogowi działają w pojedynkę. Ryzykują, ale wiedzą do czego zmierzają. Ostatnia grupa, czyli studiujący prawo drogowe, to podmioty, które cicho i bezkonfliktowo przyglądają się otaczającej nawierzchni.

Gospodarstwo rolne, to przede wszystkim troska o hodowlę zwierząt i własną uprawę. Obawiam się, że gdy przeniesiemy gospodarstwo na płaszczyznę młodzieżówek, to zauważymy, że w niektórych przypadkach ich członkowie bywają młodzieżowymi-krówkami, które są wypompowywane na cele wyższe. Coś jak prawo dżungli. Mam nadzieję, że młodzi będą mieli więcej do powiedzenia.