Donald Tusk wie o rolnictwie, tyle co powiedzą mu koalicjanci z PSL-u. Tym bardziej zaskakuje, że w czasie długiego weekendu premier postanowił zatweetować na temat rolnictwa. I przy okazji wplątać polskich rolników do bieżącej walki politycznej.
REKLAMA
Komisja Europejska nałożyła na Polskę blisko 80 mln euro kary za niedostateczną kontrolę programów wsparcia dla tzw. małych rolników. Premier w swoim tweecie postanowił zrzucić odpowiedzialność za tę karę na dzisiejszą opozycję. I przestrzelił.
Owszem nabór do programu wsparcia dla małych rolników miał miejsce, gdy byłem ministrem rolnictwa. I nie było do jego przebiegu żadnych zastrzeżeń z Brukseli. Decyzje, kto dostanie wsparcie podejmowano za czasów PiS-u. I Komisja Europejska również nie ma uwag. Zastrzeżenia dotyczą procedury kontrolnej realizowanej przez stronę Polską już za rządów koalicji PO-PSL. To właśnie za zaniedbanie w okresie rządów Donalda Tuska Komisja wlepiła Polsce słoną karę.
Premier nie powinien być więc zbyt wyrywny w komentowaniu spraw, o których pojęcie ma dosyć mgliste.
Inna sprawa, że kara nałożona przez Komisję jest zbyt surowa. Odwołanie zapowiadane przez kierownictwo resortu rolnictwa uważam za najbardziej zasadne. Trzeba walczyć do końca.
Trzeba też być przygotowanym, że podobne sytuacje mogą się powtarzać. Sytuacja budżetowa Unii Europejskiej jest trudna. Wielu pamięta jak pod koniec zeszłego roku brakowało środków na program Erasmus. Dzisiaj nie jest wiele lepiej. Dlatego Komisja będzie szukać różnych sposobów łatania unijnego budżetu. Trzeba być na to merytorycznie przygotowanym. I nie wplątywać – jak to uczynił premier Tusk – decyzji Brukseli do bieżącej walki politycznej.
