Cierpliwość ma swoje granice. Potem już idzie z górki. Kalifornijski adwokat – rzecznik patentowy bezskutecznie starał się o rejestrację zraszacza ogrodowego na statywie. Wobec odmowy rejestracji, wściekły adwokat napisał list w którym urzędnika patentowego określił jako niekompetentnego lenia i głupka. Mało tego, w swym uprzejmym liście zapytał wprost: „Czyżeś się upił? Nie, no poważnie, chyba podczas rozpoznawania wniosków patentowych pijesz szkocką i bierzesz koks. Czy ty chociaż przeczytałeś wniosek patentowy…” a dalej już jest tylko lepiej i mocniej…

REKLAMA

A wszystko poszło o próbę rejestracji zraszacza ogrodowego. Na statywie. Szkoda nerwów. Iluż z nas, prawników układało w myślach podobne pismo? Dla sfrustrowanych prawników polecam świetną stronę: http://www.acomplaintfreeworld.org/ Sztuczka polega na tym, że na ręce nakłada się plastikową bransoletkę. Każdego dnia, gdy na coś narzekamy przekładamy bransoletkę na drugą rękę. I tak w kółko. Proste: narzekasz – zmiana z lewej na prawą. Chodzi o to aby wytrzymać 21 dni bez narzekania i tym samym bez przekładania bransoletki. Nosiłem to-to przez trzy dni, potem ze złości wyrzuciłem ją gdzieś (ileż razy można ją przekładać!). Kupiłem ostatnio mini ogródek. Małymi jak wykałaczka grabkami dłubię w pudełku z piaskiem i robię zawijasy wokół kamyczka. Zanim napiszę pismo do sądu czy przeciwnika procesowego – pracuję w ogródku wielkości pudełka od zapałek. Pomaga. W majowy weekend siedziałem w kawiarni w Szczawnicy, grabiłem w moim mini ogródku (mam drugi – kieszonkowy) i doznałem olśnienia: siedzący obok starszy lekarz odebrał telefon. Cierpliwie słuchał opowieści swojego pacjenta. Na zakończenie powiedział spokojnie: „zapewniam Pana, że Pańskie hemoroidy leżą mi na sercu”.