Pan premier Donald Tusk spełnił kolejną przedwyborczą obietnicę. Zapowiedział, że stosunki polsko-litewskie będą takie, jak oceni je Polonia mieszkająca w tamtym kraju. I słowo ciałem się stało. Relacje z Litwą są fatalne, a nasi rodacy wychodzą na ulice w marszach protestu.

REKLAMA

Władze polskie wybrały taktykę na przeczekanie, z tym, że czas nie gra na naszą korzyść. Jednego dnia ktoś postanowi wprowadzić nowe prawo w życie i będzie kłopot od nowa. Nie słychać też, abyśmy wzywali na pomoc Brukselę, zresztą być może ktoś poszedł po rozum do głowy i zauważył, że w podobnych sprawach Unia Europejska staje po stronie mniejszego. Czyli Litwy.