Właśnie odroczono proces Tusk vs. Urban, powodowany primaaprilisowym żartem, który nie rozśmieszył Ruska ...yyy... Tuska, jednego z jego głównych bohaterów. Z tego, co piszą znajomi spod sali, Jerzy Urban - ubrany w gustowny szary garnitur, nie traci dobrego humoru. Jak sam powiedział we wczorajszym "filmie zapraszalnym", jeśli go skażą tragedii nie będzie, "bo Aleksander Kwaśniewski wymieni go na Julię Tymoszenko". Przed salą podobno tłum ludzi. To potencjalni obserwatorzy, bo proces jest jawny. O tym ze dwa tygodnie temu przeprowadziłam dla odmiany poważną rozmowę z Bartoszem Pilitowskim - prezesem fundacji Court Watch, która kontroluje pracę sędziów i sądy w Polsce.
- No ale politycy mówią prawdę, z prawomocnymi wyrokami się nie dyskutuje!
