Pismo Święte dopuszcza w zasadzie tylko ubój rytualny, a Jan Paweł II legitymizował ten sposób zabijania zwierząt przekraczając próg synagogi – świątynię religii, której wyznawcy spożywają tylko mięso koszerne. Takich m.in. argumentów użył wczoraj poseł Ardanowski z PiS-u, krytykując przy okazji tych, którzy bronią praw zwierząt, ale nie mają oporów przed promowaniem eutanazji i bardziej liberalnych rozwiązań dotyczących aborcji. Rzecz miała miejsce na czwartkowym posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która zajmowała się ustawą przywracającą legalność uboju rytualnego, czyli podrzynania zwierzęciu gardła bez wcześniejszego ogłuszenia. Efektem dyskusji było skierowanie projektu do dalszych prac. A głównym argumentem za – argument ekonomiczny. Zgłoszony przez Ruch Palikota wniosek o odrzucenie projektu ustawy niestety przepadł.
Ubój rytualny nie jest w Polsce legalny od 1 stycznia tego roku – w wyniku wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Na przywrócenie tej możliwości nalegały mniejszości religijne. Żydzi i Muzułmanie w zgodzie z własną wiarą mogą spożywać wyłącznie mięso uzyskane przez śmierć zwierzęcia drogą wykrwawienia – co z kolei wymaga zabicia bez pozbawiania świadomości. Ale kluczowym argumentem autorów projektu był argument ekonomiczny. Legalizacja uboju rytualnego to ustępstwo Tuska na rzecz koalicjanta. PSL reprezentuje interesy ubojni, które, pozbawione możliwości legalnego podrzynania gardła krowom bez ich wcześniejszego ogłuszenia, tracą część kontrahentów. Mimo to minister Kalemba nie był w stanie powiedzieć, czy w wyniku zakazu, który obowiązuje od 1 stycznia, jakieś ubojnie zamknięto i czy ktokolwiek z tego powodu stracił pracę.
Ubój rytualny to barbarzyństwo. Krowa, której poderżnięto gardło, zachowuje świadomość przez co najmniej minutę, a często dłużej, przeżywając niewyobrażalne cierpienia. Gwałtownie spada ciśnienie krwi, boli rana, a zwierzę się dusi i dławi, bo do przeciętej krtani wlewa się krew. Być może ten opis jest drastyczny, ale nawet w części nie oddaje dramatyzmu zarejestrowanych kamerą cierpień zabijanych tak zwierząt, co można zobaczyć w Internecie. Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że ubój rytualny jest znęcaniem się nad zwierzętami.
W dyskusji na temat uboju rytualnego zwraca uwagę jeszcze jedno: selektywne wykorzystywanie argumentów. Rząd Platformy i PSL próbuje wprowadzić barbarzyńskie prawo w imię dobra wąskiej grupy przedsiębiorców, jednocześnie szkodząc całemu sektorowi MŚP za pomocą szeregu innych rozwiązań. PSL dziś potrafi znaleźć furtkę w prawie unijnym, żeby zadowolić producentów mięsa, ale jeszcze niedawno, tworząc tzw. III ustawę deregulacyjną, Waldemar Pawlak nie szukał takich furtek, żeby objąć tzw. „metodą kasową VAT” jak największą grupę przedsiębiorców (a dyrektywa unijna dawała mu możliwość zwiększenia limitu obrotu, do którego przedsiębiorcy mogliby odprowadzać VAT dopiero po uzyskaniu zapłaty za fakturę). Cytowany już poseł Ardanowski z PiS argumentował wczoraj, że nie mamy prawa wymuszać respektowania naszych przekonań na innych, a niemal równocześnie jego partyjni koledzy w imię wartości chrześcijańskich apelowali o ustawowe zamknięcie sklepów w Dzień Pański.
Szacunek dla innych istot jest jedną z miar naszego rozwoju cywilizacyjnego. Obowiązkiem posłów jest tworzyć prawo tak, żeby nikt przez to prawo nie był krzywdzony – jak słusznie argumentowali na wczorajszym posiedzeniu komisji posłowie Ruchu Palikota. Cierpienia zwierzęcia nie można wycenić i wartościować, zestawiając z rachunkiem ekonomicznym.
