Skoro nie udało się krzykiem, to może uda się milczeniem. Chodzi o eliminację Europy Plus. Przez trzy miesiące z wielu stron słyszałem, że nie ma programu, że Aleksander Kwaśniewski się wycofa, że kolejna kanapa, że nie ma kobiet, że to nie jest lewica, itd., itd. Salon wył z oburzenia. Wczoraj okazało się, że jest… dokładnie odwrotnie. W dodatku z pomysłami, w zgodzie i dość różnorodnie!

REKLAMA

Powołany wczoraj w Sejmie Zespół Polityczny jest niczym innym jak platformą porozumienia tych, którzy stoją na lewo od centrum, mają pomysł i chcą coś zmieniać w polskiej polityce. Dużo rozmawialiśmy o PO i jej słabych rządach. Wybory europejskie stały się w naturalny sposób katalizatorem dyskusji o Polsce i naszych bolączkach. To cieszy, ale i zobowiązuje.

Dzisiaj dowiedziałem się oficjalnie, że nie jestem zaproszony na tzw. Kongres Polskiej Lewicy. Szczerze mówiąc nie oczekiwałem takiego zaszczytu, ale ubawiła mnie argumentacja szefa SLD, który stwierdził, że mnie nie zaprosi, bo jakiś czas temu uznałem, że SLD mi nie wystarcza. Przypominam więc, że od lat należę do grupy socjalistów w Parlamencie Europejskim i współtworzę ruch, który dobrowolnie i wiarygodnie lokuje się po tej właśnie stronie sceny politycznej.

Mogę zatem od dziś spokojnie mówić, że niebawem zbierze się nie Kongres Polskiej Lewicy, a Kongres Koncesjonowanej Lewicy. Koncesjonowanej przez SLD.