tyden.cz

To powinno wydarzyć się już w czwartek, tuż na początku policyjnej akcji przeciwko najbliższym współpracownikom premiera. Nečas wytrzymał aż do poniedziałku. Wczoraj prezydent Zeman przyjął jego rezygnację.

REKLAMA

Czy wiemy coś więcej po 5 dniach największej afery od 1989?

Premier Nečas mógł zachować się lepiej. Skoro w Niemczech co chwilę ktoś rezygnuje, bo "odpisał kilka zdań na studiach" (cytuję jeden z komentarzy), to w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z daleko "grubszym" skandalem. Premier sam zapętlił się w kłamstwach. Jeszcze w czwartek i piątek utrzymywał, że nie wiedział nic o śledzeniu swojej żony.

W tym kraju jednak, tajemnice nie utrzymują się zbyt długo. Już w weekend opinia publiczna dowiedziała się, że szefowa kancelarii premiera "we łzach" pokazała Nečasowi zdjęcia z działań wywiadu wojskowego. Premier miał uznać to za prowokację. Afera z Janą Nagyovą to jednak tylko produkt uboczny, który pojawił się przy dochodzeniu dotyczącym gęstej siatki polityczno-biznesowych powiązań. Pikantne historie zawsze lepiej się sprzedają, w końcu wątek miłosno-szpiegowski to jakaś nowość, do afer na linii: politycy - lobbyści - baroni, ludzie już się przyzwyczaili...

To jednak nie ta polityczna telenowela kończy urzędowanie premiera Nečasa, ale przede wszystkim widoczny brak kontroli nad najbliższym otoczeniem i fiasko programu "czystej polityki". Okazało się, że "trafika" - posadka, etat (najlepiej w spółce skarbu państwa), to coś zupełnie akceptowalnego. Mowa tu oczywiście o oskarżeniach dotyczących 2 ex-posłów ODS, którzy mieli otrzymać propozycje stanowisk w państwowych holdingach, w zamian za złożenie mandatów.

Dlaczego premier wierzył, że uda się mu wyjść z opresji? Może przekonały go to tego reakcje koalicjantów: TOP 09 (z Karlem Schwarzenbergiem na czele) porównało całe zamieszanie do "komara, który przeszkadza". LIDEM było bardziej ostrożne w wypowiedziach, ale mimo wszystko zostało na pokładze. Pytanie: ile stracą na przywiązaniu? Nie kopie się leżącego. Tylko wiara w to, że nie uda się rozwiązać parlamentu, może powodować w nich odruch tak daleko idącego poświęcenia.

Zeman przyjmując dymisję Nečasa życzył mu: "trochę ludzkiego szczęścia i wiele osobistego zadowolenia". Podziękował za pracę, szczególnie za szybką reakcję rządu na sytuację powodziową. Podkreślił, że zawsze szanował premiera, mimo iż w wielu kwestiach się z nim nie zgadzał.

Prezydent w nadchodzący weekend przyjmie przedstawicieli wszystkich partii na zamku w Lánach pod Pragą. W miejscu ukochanym przez prezydenta Masaryka będzie debatował o przyszłości czeskiej demokracji, przede wszystkim o następcy Petra Nečasa.

Kandydatów w łonie samej ODS przybywa z każdą godziną. Naturalnym następcą jest Martin Kuba (po rezygnacji Nečasa jako pierwszy zastępca stoi na czele ODS, w rządzie był Ministrem Przemysłu i Handlu). W ścisłym gronie faworytów wymieniana jest też Miroslava Němcová - przewodnicząca Izby Poselskiej. Kilkakrotnie padło również nazwisko Václava Klausa.

Z Pragi

Piotrek Gawliński

autor jest politologiem mieszkającym w Pradze, przewodnikiem miejskim, więcej na: www.gawlinskipopradze.pl