W sprawie wydatków Platformy Obywatelskiej na garnitury jesteśmy dziś mądrzejsi o ważną deklarację premiera. Trochę na okrągło, ale w końcu powiedział, że partia zainwestowała w wygląd jego i jego żony, bo reprezentują Polskę. Dodatkowo, żona robi to społecznie. I w tym momencie trafił mnie przysłowiowy szlag.
Nie życzę sobie, aby jakakolwiek partia, nawet z osobistych składek, dopłacała do wizerunku premiera mojego rządu. Jeśli droga para stwierdza, że nie stać jej na godny wygląd, a trzeba się pokazać, koszty te powinna ponieść Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Tyle, że pan premier uznał, że jak taka pozycja w budżecie wyszłaby na światło dzienne, to będzie atakowany za brak gospodarności.
Wyszło jak to w Polsce – i straszno, i śmieszno.
PS W garniturach od Platformy premier może ewentualnie chodzić na zarządy partii i wspólne oglądanie meczów.
