„Udało się! Aga i Ilona będą na naszej premierze, tylko błagam wymyśl coś, co dziewczyny mogły by zrobić, wiesz coś fajnego, żeby tak nie siedziały bez sensu” – wrzuca mi Magda przez telefon na kilka dni przed naszą konferencją, premierą Boskich Matek.
No to siedzę i myślę. Myślę dzień, myślę drugi … i nic. W międzyczasie trwają przygotowania do premiery. Udaje się załatwić Qchnie Artystyczną, ubłagać kogoś do poprowadzenia konferencji, rozesłać zaproszenia, napisać jakąś notkę … dalej tylko nie wiem co mam wymyślić dziewczynom… Jeszcze przez chwilę zastanawiamy się z Magdą czy Dzień Matki to na pewno dobry moment na spotkanie prasowe, zostajemy jednak przy nim. Równolegle trwają prace nad scenografią, którą wymyślili Jacek z Michałem, kupują kwiaty, załatwiają ramę, świeczki …
Dwa dni przed premierą dzwonie do Magdy i mówię, że jedyne co przyszło mi do głowy to, aby dziewczyny przeczytały fragmenty albumu. Magda zgadza się, aczkolwiek ma wątpliwości, czy to nie jest jednak trochę hardcorowe.
Premiera. Piękny dzień, upalny majowy poranek. Qchnia odurzająco pachnie kwiatami – jest naprawdę jak w majowej kapliczce, do tego ta rokokowa rama. Cudownie.
Magda na biało. Wygląda po prostu bosko.
Zaczynamy. Na początek Magda mówi o projekcie i o tym dlaczego go zrobiliśmy, od czasu do czasu łamie się jej głos. Pokazujemy zdjęcia z albumu wykonane przez Andrzeja Świetlika, w ozdobnej, pozłacanej ramie wymyślonej przez chłopaków. Agnieszka Grochowska czyta fragmenty łapiąc kilka głębokich oddechów, Ilona Ostrowska przerywa swoje czytanie, przeprasza, że nie da rady. Mam wyrzuty sumienia… łzy w oczach... a równocześnie czuje, że to jest spotkanie magiczne, lekko metafizyczne.
Nie wiem, czy to przez ten zapach kwiatów, upał, miejsce, czy też przez czas w życiu niezwykle dla mnie trudny, ale ten dzień i ten projekt to jest moje najważniejsze i najmocniejsze wspomnienie Magdy. Dla mnie już zawsze Boskiej.
Patrycja

