Jechałam taksówką. Telefon.

REKLAMA

Syn : Mamo nie wiesz gdzie jest moje świadectwo maturalne? Dziś ostatni dzień zgłoszeń na studia, przeszukałem cały dom i nie mogę znaleźć!

Ja: Zawsze wszystko robisz w ostatniej chwili! Ja z wami zwariuję! Poproś babcię, ona szuka najlepiej. Są w domu tylko trzy miejsca gdzie to może być. Ale moim zdaniem w szyfonierze, przy biurku.

Syn: Szukałem nie ma.

Ja: Nie denerwuj mnie. I wyjeżdżaj już po mnie! Spóźnisz się!

Syn: Nie mogę wyjechać, muszę to znaleźć, zeskanować i wysłać. To ostatni dzień!

W taksówce że mną jechała Małgosia , Iwona, Ewa, Hubert i pies cziłała.

Małgosia: Niech odwróci kubek i szuka!

Ja: Co?

Małgosia: Niech odwróci kubek do góry dnem i szuka. Znajdzie, to działa.

Ja: Synku odwróć kubek do góry dnem i szukaj. Podobno znajdziesz!

Syn: Mamo, jaki kubek? Ja idę na fizykę, mamo! Jakim dnem? Idę poprosić babcię, żeby szukała ze mną.

Ja: Wyjeżdżaj jak najszybciej! Spektakl kończę o 22: 30. Rano mam samolot! Nie zdążę się spakować!

Syn: Nie mogę wyjechać! Muszę to znaleźć! Szukam.

Małgosia: - Niech odwróci kubek! Ja ci mówię.

Dzwonię do mamy.

Ja: Mamo, zanim zaczniesz szukać , odwróć kubek do góry dnem i postaw na stole.

Mama zupełnie niezdziwiona : Kubek? A może być filiżanka?

Ja: Małgosiu czy może być filiżanka?

Małgosia: - Wszystko jedno.

Ja: Mamo, lepiej kubek.

Mama : Dobrze odwracam czerwony kubek i szukam. Pani Basia mówi, żeby się pomodlić do Św. Antoniego.

Ja: No to się módl, nie zaszkodzi. Tylko niech on już po mnie wyjeżdża! Wysiadamy z taksówki.

Ja: Cholera, moim zdaniem to w tym sklepie, tutaj, wczoraj zgubiłam mój kolczyk.

Małgosia: Może wstąpimy tam jeszcze raz i ja poszukam?

Ja: Małgosiu szukałam, byłam tam wczoraj z pięć razy i w innych sklepach też. Nie ma.

Ewa: Ja bym jeszcze raz spróbowała.

Ja: Dobrze, tylko kupię kubek.

Kupiłam szybko, nieopodal w sklepie, śliczny porcelanowy kubek.

Hubert z cziłałą: A to był drogi kolczyk?

Ja: Drogi.

Małgosia: No to idziemy szukać.

Telefon.

Mama: Krysiu, znaleźliśmy!!! W zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Całkowity przypadek!

Małgosia: A czy mama się modliła do Św. Antoniego?

Ja: Mamo, modliłaś się jednocześnie do Antoniego?

Mama: Tak.

Małgosia: Cholera, to nie wiadomo co pomogło! Ale moim zdaniem kubek.

Ja: Mamo czy on to już wszystko wysłał? Już jest na tej fizyce? No to teraz niech wyjeżdża, bo ja nie zdążę jak przyjedzie za późno.

Wchodzimy do sklepu.

Ja : Przepraszam przyszłam jeszcze raz poszukać tego kolczyka. Małgośka wyjmuj i odwracaj kubek!

Panie w sklepie:- Myśmy już tu wszędzie szukały, nie ma. Od wczoraj szukamy. Musiała pani zgubić gdzie indziej.

Ewa wyjęła kubek, Hubert go odwrócił. Cziłała nic nie rozumiała, od jakiegoś czasu zresztą.

Ja: Szukam w przymierzalni.

Małgosia: My wszędzie. Tylko się nie módlmy się do Antoniego, bo nie będzie wiadomo.

Ja: Ok. Nie ma.

Małgosia: Niemożliwe! Kubek odwrócony. Teraz ja tam szukam.

Małgosia zeszła na czworaka.

Panie ze sklepu: - Ubrudzi się pani!

Małgosia nurkując pod krzesło: Proszę pani, ja pracuję w teatrze. Brudzę się każdego dnia. Nawet pani nie wie, jaka to jest brudna praca!

Panie się trochę zdziwiły. A my zajęci szukaniem nie zdążyliśmy nic dodać do tego wyznania.

Małgosia: Jest!

Ja: Co?

Ewa: Co?

Hubert : Co? Jest!?

Panie ze sklepu: Jest kolczyk? ! Niemożliwe!!!

Małgosia : No jest! Kubek działa! Modliłaś się może jednocześnie?

Ja: Nie!

Wszyscy krzyknęli: Nie! Nie modliliśmy się! Spojrzeliśmy podejrzliwie na cziłałę.

Małgosia: No to to kubek! Kubek działa! Kolczyk się znalazł, a syn zdążył na fizykę!

Wyszliśmy kupując dodatkowo różowy turban, meksykańską spódnicę z lusterkami, narzutkę wyszywaną orientalną i indiańskie buty.