Pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Egiptu właśnie został obalony. "Poinformowaliśmy Mohammeda Mursiego, że nie jest już głową państwa" - ogłosił minister obrony Abdel Fatah al-Sisi. Armia zawiesiła też konstytucję i zdecydowała, że do czasu wyborów krajem rządził będzie szef Sądu Najwyższego.

REKLAMA

"Demokratyczny zamach stanu"? Tak należałoby pewnie określić to, co wydarzyło się w Egipcie. Stojący na czele armii Abdel Fatah al-Sisi w środę wieczorem poinformował, że Mohammed Mursi został usunięty ze stanowiska prezydenta. Ogłosił też "mapę drogową" dla Egiptu, która przewiduje zawieszenie konstytucji i mianowanie prezesa Sądu Najwyższego tymczasowym szefem państwa.

Al-Sisi zapewnił w oświadczeniu, że armia posłuchała woli Egipcjan, którzy domagali się obalenia wybranego w wyborach z czerwca 2012 roku prezydenta. Pod petycją wzywającą Mursiego do dymisji zebrano w ostatnich tygodniach ponad 22 miliony podpisów. Minister podkreślił też, że celem jest doprowadzenie do wyborów prezydenckich i parlamentarnych, a także utworzenie specjalnej komisji, która zajmie się przygotowaniem nowej konstytucji. W jej skład mają wejść reprezentanci wszystkich politycznych ugrupowań.

W reakcji na oświadczenie Al-Sisiego na ulicach egipskich miast rozpoczęło się świętowanie. Szaleństwo ogarnęło Plac Tahrir, czyli miejsce symboliczne dla rewolucji z 2011 roku, które w ostatnich tygodniach stało się także centrum protestu przeciwko rządom Mursiego i Bractwa Muzułmańskiego. Wciąż nie wiadomo jednak, jaka będzie odpowiedź zwolenników prezydenta, którzy również tłumnie gromadzą się na ulicach Kairu. Nieznane jest też miejsce pobytu Mursiego. Pojawiają się spekulacje, że może przebywać w areszcie domowym.

Michał Gąsior

Czytaj także: