Od lewej: Karol Mroziński, Grzegorz Radomski
Od lewej: Karol Mroziński, Grzegorz Radomski

Moim zdaniem, nie trzeba rozumieć tego filmu, tak jak nie trzeba rozumieć sztuki. Ją się czuje i tyle - mówi Grzegorz. Jeden z dwóch kręcących filmy o niskim, prawie zerowym budżecie. O ich najnowszym obrazie "Kranz" w cyklu "In your fejs". Obrazie, który zdobył uznanie najbardziej wymagającego krytyka - internauty.

REKLAMA
logo

Skąd pomysł, aby zrobić film?

Grzegorz Radomski: Ze wspólnych rozmów, zainteresowania okultyzmem.

Okultyzmem?

Karol Mroziński: Tak. Bardzo nas interesują tematy ezoteryczne. Chcieliśmy zrobić film o człowieku, który znalazł sposób na życie wieczne. Postać inspirowana brytyjskim malarzem okultystą nazwiskiem Austin Osman Spare.

Ale skąd pomysł, aby z tego zainteresowania okultyzmem zrobić film? A nie na przykład obraz właśnie?

Grzegorz: Po pierwsze, że nie umiemy malować, a po drugie, że od czterech lat robimy filmy i było naturalne, że zrobimy właśnie film.

Ile zrobiliście filmów?

Karol: Kilka, około 5 czy 6 krótkich kilkuminutowych filmów, m.in. "Zagubioną pamięć", "Nic się nie dzieje", "Pokój Magi" na podst. książki Cortazara.

Grzegorz: Wszystkie nasze filmy powstały bez budżetu. Wybraliśmy Kranz, gdyż był najbardziej zaawansowany produkcyjnie.

Karol: Tak, poprzednie były kręcone "partyzancko", czyli bez dźwięku, świateł, ekipy, nie grali w nich również profesjonalni aktorzy.

Dlatego o Kranz, ze względu na produkcję, jest głośno?

Karol: Chyba tak, choć nie tylko ze względu na produkcję. Prawdopodobnie nazwisko Łukaszewicza pomogło nam zdobyć zainteresowanie tym filmem.

Grzegorz: Również pewnie ze względu na różnorodność ocen ludzi, którzy oglądali ten film. Nie jest to film dla każdego.

Dlaczego?

Grzegorz: Film jest bardzo poetycki, a z poezją jest tak, że nie każdy ją lubi, nie każdemu musi się podobać.

Każdy z waszych filmów powstał bez pieniędzy. To dlaczego dopiero o "Kranz" jest głośno?

Karol: Sami nie wiemy, jak to się stało. To nie były tak skomplikowane produkcyjnie filmy. Chcieliśmy zrobić coś większego tym samym sposobem.

Udało się?

Karol: Większość ludzi pisze, że zdjęcia, muzyka, scenografia, montaż i aktorstwo są świetne, tylko nie za bardzo rozumie o co chodzi.

IN YOUR FEJS: Z BRAĆMI MIKSUJĄCYMI HEY I BRODKĘ Może faktycznie jest niezrozumiały?

Grzegorz: Moim zdaniem, nie trzeba rozumieć tego filmu, tak jak nie trzeba rozumieć sztuki, ją się czuje i tyle.

Jaki będzie następny film?

Karol: Następny film będzie na podstawie opowiadania Trumana Capote, "Miriam". W podobnej estetyce, ale chyba bardziej zrozumiały i czytelny. Chcemy zachować ten klimat, który stworzyliśmy w "Kranz", ale nakręcić prostszą i lepiej skonstruowaną historię.

Grzegorz: Przy "Miriam" będziemy starali się o dofinansowanie, co umożliwi nam szybszą realizację produkcji.

"In your Fejs" to cykl wywiadów przeprowadzonych z ludźmi kultury, mediów i show-biznesu na facebookowym czacie.