Wiralowa akcja sympatii do Polski pokazuje siłę internetu w budowaniu relacji międzypaństwowych.

REKLAMA

Stara zasada z annałów psychologii pozytywnej: Jaka jest najlepsza reakcja, kiedy ktoś cię obraża? Uśmiechnij się i powiedz mu coś miłego. Teraz znajduje zastosowanie w dyplomacji na linii Polska-Litwa.

Kiedy tydzień temu kibice poznańskiego klubu piłkarskiego „Lech” (to wicemistrzowie Polski – szkoda, że pozycja drużyny nie nobilitowała zachowania jej fanów...) podczas meczu z drużyną litewską rozwinęli obraźliwy transparent (nie warto go cytować), w mediach i wśród większej części społeczeństwa zapanował smutek. Że takie zachowanie nie sprzyja poprawie stosunków polsko-litewskich. Że znów nasza wspólna burzliwa historia, która ma przecież masę wspaniałych momentów, położy się cieniem na teraźniejszości. „Przeprośmy Litwinów”, nawoływał pisarz i felietonista „Polityki” Daniel Passent. „Przepraszamy! Mes Atsiprašome”, wtórowali mu inicjatorzy akcji z Gazety Wyborczej Poznań, którzy pod przeprosinową petycją zebrali prawie 15 tys. podpisów.

Kajanie się tysięcy Polaków za wygłup garstki dotarło na Litwę. I zostało tam bardzo pozytywnie przyjęte. Mykolas Majauskas, działacz społeczno-polityczny, założyciel wileńskiego oddziału World Shapers Forum, afiliowanego przy Światowym Forum Ekonomicznym, wymyślił kampanię internetową „Kochamy Cię, Polsko”. Ludzie robią sobie zdjęcia z transparentami, na których - na tle flagi Litwy lub Polski - widnieją pozytywne hasła: „Poland, we love you” czy „Lithuania loves Poland”. Zdjęcia rozchodzą się po sieci w tempie błyskawicy.

Jonas Survila ze swoim transparentem
Jonas Survila ze swoim transparentem

„Każdy wpisuje na transparent to, co dla niego ważne. Nie chcemy, żeby chuligaństwo wyznaczało kierunek naszych relacji. Ja swoje zdjęcie opisałem hasłem z Powstania Listopadowego, w którym Polacy i Litwini walczyli obok siebie przeciwko Rosji” – tłumaczy Jonas Survila, doradca polityczny byłego premiera Litwy Andriusa Kubiliusa.

Różami w czołgi, uśmiechem w krytykę, miłością w nienawiść. Na szczęście w walce z głupotą kibiców mamy jeszcze ponadczasową mądrość narodów. I internet, który tym razem, wyjątkowo, ma szanse nie być siedliskiem chamstwa, ale źródłem szacunku.

*Aleksandra Kaniewska – analityk ds. polityki zagranicznej w Instytucie Obywatelskim, absolwentka Modern Japanese Studies na Uniwersytecie Oksfordzkim, publicystka