Dobiegają końca wakacje, a ja mam jeszcze do przejechania moim pickupem 10000km z aparatem w ręku. Od kilku lat praktykuję zasadę, że w lipcu i sierpniu przemierzam Polskę, a wszystkie wyprawy poza granice naszego kraju planuję po wysokim sezonem. Zupełnie nie potrafię odnaleźć się w typowo wakacyjnej atmosferze. Pełne restauracje, deptaki, plaże, korki na ulicach. gdzie się człowiek nie ruszy czuje się jakby nadal był w centrum metropolii.

REKLAMA
Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska

Codzienne życie (od urodzenia) w Warszawie spowodowało, że ostatnią rzeczą jakiej pragnę podczas podróży, to gwar miasta. Są miejsca, w których trudno spodziewać się ciszy, bez względu na termin wyjazdu, bo trudno przecież oczekiwać, aby w Paryżu nie stało sie w korkach.

Są też lokacje, w których data wyjazdu może spowodować, że będziemy się czuli jak samotni podróżnicy wyznaczający nowy szlak. Takim miejscem jest GROSSGLOCKNER HOCHALPENSTRASSE w austriackich Alpach. Trasa turystyczna, którą można przejechać rodzinnym hatchback'iem, ale która na początku i pod koniec sezonu może być ciekawą przygodą zdala od tłumów.

Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska

Rys historyczny: 1922 rok - powstaje koncepcja wysokogórskiej drogi na GROSSGLOCKNER'a 30 sierpnia 1930 roku - rusza budowa drogi 03 sierpnia 1935 - oficjalne otwarcie gotowej drogi

Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska

Latem trasa pęka w szwach, dlatego my, z moją żoną i naszym cocker spanielem, postanowiliśmy zameldować się na GROSSGLOCKNER HOCHALPENSTRASSE 1 maja, czyli w dzień otwarcia przejazdu. Pustki na bramkach wjazdowych sugerowały nam, że nasz plan zostanie wykonany. Fotografowanie w ciszy i spokoju, bez pojawiających się w kadrach tłumów było jak zawsze naszym głównym celem. Dodatkowo przejazd w zaspach sięgających 3metrów, mijanie pługów śnieżnych i lekki dreszczyk emocji związany z oczekiwaniem, czy cała trasa będzie przejezdna. Pojawiające się na trasie, pomimo padającego momentami gradu, motocykle, zwiastowały, że cała droga jest odśnieżona, lecz okazało się, że dojazd do Kaiser-Franz-Josefs-Hohe jest niemożliwy, a na ostatnim kawałku drogi pracują jeszcze pługi.

Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska

To jednak nie popsuło nam zabawy, a zmieniająca się pogoda jeszcze bardziej podkreśliła to, co chcieliśmy zatrzymać w kadrach. Udało nam się także zaparkować naszego Hilux na najwyższym parkingu Europy (Edelweisspitze 2577m n.p.m.) i pomimo, że grad był w tym momencie dość mocno dokuczliwy, nie odmówiliśmy sobie fotografowania. Jeśli szukacie miejsca do odwiedzenia przed końcem sezonu, to polecam wrześniowy wyjazd do Austrii i zaliczenie GROSSGLOCKNER HOCHALPENSTRASSE. Nie jest to oczywiście sposób spędzania wakacji dla osób, które z przewodnikiem w ręku odhaczają kolejne zwiedzone miejsca. Ci, którzy nie wyobrażają sobie wycieczki na GROSSGLOCKNER HOCHALPENSTRASSE bez spędzenia czasu u podnóża samego lodowca, zdecydowanie bezpieczniej będą się czuli w pełni sezonu gdzie nie wystepuje ryzyko, że część drogi może być zamknięta. Bo jak to w życiu bywa zawsze jest coś za coś.

Foto: Joanna Samborska i Marcin Samborski

Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska

Foto: Marcin Samborski & Joanna Samborska