REKLAMA
"Nawet jeśli mnie nie wybierzecie na premiera to i tak powołam komisarza w 2015 roku". Najlepszym kandydatem na premiera, zdaniem Tuska, jest on sam, a więc to Tuska powoła Tusk na komisarza. Koalicja przegłosuje wcześniej odpowiednie przepisy. -To żart póki co. Ale niewiele już potrzeba do takiej Orbanowej sytuacji.
Prezydent Komorowski zaostrza kryteria ważności referendum w proponowanej nowelizacji ustawy. Wcześniej zaostrzył ustawę o zgromadzeniach publicznych. Ten sam Komorowski namawia do nie brania udziału w referendum.
Tusk podobnie wzywa do nie brania udziału w referendum, a jak by się referendum okazało ważne, to zapowiada, że i tak powoła odwołaną Gronkiewicz-Waltz na stanowisko komisarza. Premier chce więc za wszelka cenę utrzymać swojego prezydenta w stolicy. I ma gdzieś opinie mieszkańców.
Otóż sposób w jaki reagują liderzy PO na pogarszające się wyniki poparcia jest typowy dla partii tracących władzę. Wówczas jedynym słusznym działaniem wydaje się władzy obrona jej samej. Za wszelką cenę. Paradoksalnie jednak ten zabieg jeszcze bardziej ujawnia kryzys władzy i pogarsza sondaże. Władza jest za słaba, aby stanąć do rywalizacji i za mocna, aby upaść. Staje się więc uzurpatorska i w końcu upada. I taki los pewnie spotka tę ekipę. Jedynym znanym mi sposobem walki w demokracji z takimi zakusami władzy jest kadencyjność funkcji publicznych. Z góry wiadomo, że trzeba odejść po określonej liczbie kadencji.
To jest jak balsam, jak szczepionka na arogancję. Bardzo by się przydała komisarzowi Tuskowi.
