Pierwszy dzwonek w szkołach tym razem rozbrzmiał 2 września. To jednocześnie ostatni dzwonek dla gruntownych zmian w polskiej edukacji. Zacznijmy od likwidacji gimnazjów!

REKLAMA

Powiedzmy wprost, gimnazja się nie sprawdziły. Trzeba wrócić do systemu ośmioklasowa podstawówka plus czteroklasowa szkoła średnia. Nie jest to powrót do przeszłości. To czerpanie z najlepszych skandynawskich wzorców. W Finlandii, która według międzynarodowych badań ma najlepszy system oświaty, ma dziewięcioklasowe podstawówki. W Szwecja? Dziewięcioklasowe podstawówki. Dania? Dziewięcioklasowe podstawówki. Norwegia? Jeszcze lepiej, dziesięcioklasowe podstawówki.

Ten system nie tylko sprzyja wyrównywaniu szans, ale też optymalnemu wykorzystaniu zdolności uczniów. Uczmy się więc od najlepszych. Przykład Finlandii powinien być dla nas wzorem

Po drugie, należy zwiększyć socjalną funkcję szkoły. Gabinety lekarskie, stołówki, świetlice. Te ostatnie są szczególnie istotne przy reformie sześciolatków. Jak najprościej przekonać rodziców do reformy? Zainwestować w świetlice tak ażeby zapewniały opiekę podobną do przedszkoli będących alternatywą dla sześciolaktów. Zadbać o małą liczebność klas. Zorganizować z rozmachem kampanię społeczną. Cześć z tych rzeczy w końcu próbuje się zrobić. Wiele lat (!) za późno.

Po trzecie, edukacja w przedszkolach powinna być finansowana z budżetu państwa. Tylko wówczas uda się zapewnić powszechny dostęp do przedszkoli. I skończy się antagonizowanie ludzi, dzielenie mieszkańców i „słoiki” i „rodowitych”.

Niestety dla około 10 tysięcy nauczycieli w czerwcu zabrzmiał ostatni dzwonek. Stracili pracę w zawodzie, który wykonywali z pasją. Państwo nie może zostawić ich na lodzie.