Przez wakacje krążył dowcip, że Jarosław Kaczyński zniknął z mediów, więc poparcie mu samo rośnie. Teraz wrócił. Zaczął od mocnego uderzania w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. I od razu obnażył wszystkie swoje słabości.
Z Kaczyńskim jest ten problem, że często potrafi trafnie wskazać społeczne bolączki, podaje jednak zupełnie błędne sposoby ich rozwiązania. W dzisiejszym wywiadzie kładzie nacisk na to, że Polacy kiepsko zarabiają i podkreśla, że państwo powinno prowadzić politykę zachęcają do podwyżek.
Generalnie trudno się z tym nie zgodzić. Nie udziela jednak pełnej odpowiedzi na pytanie „jak?”. Za to zupełnie kompromituje go odpowiedzieć na pytanie „z kim?”. Jeśli głównym kandydatem PiS na ministra finansów pozostaje Zyta Gilowska to nie mamy o czym rozmawiać. Znowu mamy maskę „Polski solidarnej” a za nią Gilowską, przy której Rostowski to „trochę socjaldemokrata”. To Gilowska obniżyła podatki dla najbogatszych. Tusk i Rostowski twórczo rozwijają tę politykę podnosząc VAT. Całość skutkuje gigantycznym rozwarstwieniem społecznym.
Dzisiaj Kaczyński zamierza spotkać się z elitami biznesu w Krynicy. Ciekawe, czy powtórzy im, że większość z nich to „ludzie dawnego systemu”. I czy padnie dobrze znane z lat 2005-2007 zapewnienie, że „Jeśli ktoś mimo nie najlepszej przeszłości i marnego charakteru jest dobrym biznesmenem, to nie ma się czego bać”.
Jeśli jesteśmy przy Krynicy to warto podkreślić, że wczoraj nagrodę Człowieka Roku odebrał lewicy premier Słowacji Robert Fico. Człowiek, który zlikwidował podatek liniowy. Czyżby był to objaw pewnych zmian w świadomości polskiego biznesu? Miejmy nadzieję.
Gratulację należą się też Józefowi Oleksemu uhonorowanemu nagrodą specjalną. Jego merytoryczny wkład w krynickie forum jest niepodważalny. 2:0 dla lewicy.
