http://pwsz.eu/

Od kilku dni MSiT publikuje filmiki, które mają propagować akcję "Stop zwolnieniom z WF-u". Jej celem jest zwiększanie uczestnictwa polskiego społeczeństwa w sporcie i tym samym, dzieci w lekcjach wychowania fizycznego. Na końcu nowego wideo pojawia się zdanie "nie zwalniajcie dzieci z wf-u" - jestem pewny, że rodzice nie chcą zwalniać z tych lekcji... Źródłem tej tendencji są nauczyciele, koledzy i oceny. Żeby z tym walczyć zacząć trzeba, jak zwykle, od edukacji.

REKLAMA

Wyedukować trzeba wszystkich związanych z tematem – począwszy od dzieci i młodzieży, idąc przez rodziców oraz nauczycieli, a skończywszy na pani minister edukacji. Doszedłem do takich wniosków, po tym jak przemyślałem to, co działo się przez kilka ostatnich lat na moich lekcjach wf oraz usłyszałem to i owo od kolegów z innych szkół.

Chyba każdy się zgodzi, że każde dziecko bardzo lubi uprawiać jakikolwiek sport, lubi zabawy z piłką, czy z jakimiś innymi przyrządami. Niestety ta chęć jest skutecznie zabijana przez inne dzieci, a potem przez nauczycieli i system. Za pewne wszystko zaczyna się po przyjściu do szkoły, gdzie dzieci zaczynają więcej rozumieć i dorastają. Wówczas na lekcjach wychowania fizycznego ci, którzy z różnych powodów nie są tak sprawni jak ich koledzy i koleżanki, stają się obiektem wielu drwin i kpin. Na forum publicznym!

W ciągu kilku chwil, na przerwie, cała szkoła dowiaduje się, że ten jest taki, a ten taki. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jaki wpływ to może mieć na dzieciaki. W 90% negatywny. Trudno się potem dziwić, że nie chcą ćwiczyć i dają zwolnienia, gdy każda lekcja wf jest dla nich kolejną godziną wyśmiewania.

Sprawa jest po tysiąckroć gorsza, kiedy ktoś taki trafi dodatkowo na nazbyt ambitnego nauczyciela. Niestety w rzeczywistości nie każdy jest bardzo miły i wyrozumiały dla mniej sprawnych uczniów, a zwłaszcza tych przy tuszy. Zdarzają się tacy, którzy robią zbędne uwagi i razem z innymi się naśmiewają, niektórzy robią to bardziej dyskretnie, inni dość otwarcie, a jeszcze jacyś „delikatnie” żartują. Naturalnym następstwem w takiej sytuacji jest wystawianie kiepskich ocen, które nie ma nic wspólnego z uwzględnieniem możliwości danego dziecka. Kiedy to wszystko się skumuluje, wówczas nie jedna osoba do końca życia będzie wspominać WF jako utrapienie.

Co ważniejsze, może to się również silnie odbić na psychice, a odciśnięte piętno będzie mogło przypominać o sobie do końca życia. Wpływ tego wszystkiego na zachowanie dziecka, jego (nie)śmiałość, (nie)możność łatwego nawiązywania kontaktów, to kolejne aspekty takiej traumy. Więc dlaczego dziwimy się, że nadal dużo dzieci unika WF?

Wyżej napisałem o ocenianiu na WF, a teraz zadam pytanie – po co ono w ogóle jest? Czemu ma służyć? Jak ktoś jest wysportowany, to chwała mu za to, sam z pewnością zauważa jakie płyną z tego korzyści. Natomiast jeśli dzieci nie są urodzonymi sportowcami, to nie trzeba im tego wypominać i w kółko udowadniać za pomocą ocen… To jest akurat najłatwiejszy do rozwiązania aspekt tego problemu. Po prostu usuwamy oceny, ale jednocześnie motywujemy wszystkich do większej pracy. Jak? Wprowadzamy we wszystkich szkołach ranking na najlepszego sportowca szkoły. Punkty mogłyby być przyznawane za wyniki w zawodach na poziomie szkolnym, lokalnym, powiatowym i tak dalej. A na koniec roku przedstawiamy wyniki i wręczamy nagrody. Proste.

Z kolei pozbycie się opisanych wyżej zachowań u dzieci i nauczycieli, to już znacznie trudniejsza sztuka, chyba praktycznie nie do wykonania. Domniemam, że trzeba by było zacząć od odpowiedniego wychowania dzieci z wyczuleniem na naśmiewanie się z innych. Potem trzeba by zadbać o to, aby i każdy nauczyciel potrafił się odpowiednio zachować. Trudno to zrobić i jeszcze trudniej byłoby to kontrolować.

Wychodzi więc na to, że problemu ze zwolnieniami z lekcji WF nigdy nie rozwiążemy, przynajmniej nie teraz. Zawsze po jednej stronie znajdą się jednostki słabe, a po drugiej te silniejsze, które będą wyśmiewać tych "gorszych". Jednakże należy próbować załagodzić tą nieprzyjemną dla dzieci tendencję, chociażby przez takie akcje społeczne jaką prowadzi właśnie resort Joanny Muchy.

Na koniec mam radę dla osób realizujących spoty Stop zwolnieniom z WF-u. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ojciec mówi do syna, żeby nie szedł na WF - Nawet jeśli zdarzają się tacy dziwni ojcowie, bądź matki, to wykorzystywałbym inne sytuacje z życia wzięte – te najczęstsze.

Ale ogólnie filmik fajny i oby akcja miała jak najlepszy wydźwięk.