Władimir Putin wprowadza drakońskie prawa wymierzone w lesbijki i gejów, a polska prawica – piórem naczelnego „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego – dzielnie mu w tym kibicuje. Na szczęście jest coś, co każdy i każda z nas może w tej sprawie zrobić.
Kilka tygodni temu Huffington Post ujawnił szokujące informacje o losie nastoletnich gejów w Rosji, porywanych i torturowanych przez grupki skrajnej prawicy. Sceny torturowania są filmowane, a następnie umieszczane w internecie, aby dodatkowo upokorzyć ofiarę. Niektórzy nie potrafią pogodzić się z naznaczeniem wobec kolegów i koleżanek ze szkoły i popełniają samobójstwo. Mowa o osobach, które – nie tylko w sensie prawnym – są jeszcze dziećmi.
Rosyjska policja nie spieszy się z reagowaniem, jest zresztą zajęta czym innym – ściganiem wypowiedzi i zachowań, które mogą być odczytane jako tzw. propagowanie homoseksualizmu. Zgodnie z niedawno przyjętym prawem w Rosji karalne jest m.in. informowanie o „atrakcyjności nietradycyjnych stosunków seksualnych”, „równorzędności tradycyjnych i nietradycyjnych relacji”, zabroniono też „narzucania informacji wywołujących zainteresowanie takimi relacjami”. Osobom fizycznym grozi grzywna, organizacjom – zawieszenie działalności na 90 dni, cudzoziemcom – grzywna, areszt i deportacja. Takie prawo nie pozostaje bez wpływu na to, co się dzieje w społeczeństwie: tworzy atmosferę przyzwolenia, by nie rzec zachęty dla działań homofobicznych bojówkarzy.
Nic dziwnego, że sposób traktowania mniejszości seksualnych przez Rosję wzbudza sprzeciw światowej opinii publicznej. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał Rosję za winną naruszenia praw człowieka w związku z wcześniejszym antygejowskim prawem przyjętym na poziomie regionalnym przez Sankt Petersburg. Politykę Putina wobec gejów i lesbijek skrytykował również m.in. Barack Obama, mówiąc, że „kiedy bronimy naszych braci, gejów i lesbijek i ich praw, to bronimy przez to naszej własnej wolności – wolności wszystkich ludzi”.

Naturalnym odruchem kogoś, kto napotyka takie informacje jest szok, współczucie i – niestety – poczucie bezsilności. No bo co można zrobić? Przyznam, że również bym w tym poczuciu bezsilności pozostał, gdyby nie Tomasz Piątek. A właściwie gdyby nie Bronisław Wildstein. I oczywiście Paweł Lisicki. Gdyż, jak się okazuje, rosyjska polityka wobec osób LGBT nie wszystkich razi. Lisickiemu, który jest naczelnym tygodnika „Do Rzeczy”, rosyjskie prawo się podoba i widzi w nim wzór do naśladowania przez Polskę. Putinowskie prawo służy według niego temu, żeby chronić dzieci (jak chroni dzieci, to widać na obrazku powyżej). Z „listu otwartego” Wildsteina dowiedziałem się o obywatelskiej akcji Piątka, który napisał do działów PR firm reklamujących się w „Do Rzeczy” z pytaniem, czy są świadomi tego, jakie to treści ów tygodnik propaguje. Pytania Piątka odebrał Wildstein jako „donos” i „szantaż”, „nienawiść do inaczej myślących”, „cenzurę i odbieranie prawa do krytyki” (tu znów polecam obrazek powyżej, pozwala przywrócić proporcje).
Bojkot jest przecież jednym z podstawowych praw konsumenckich i obywatelskich. Kampanie bojkotowe przeorały świadomość społeczeństw na Zachodzie i przyczyniły się do ucywilizowania kapitalizmu. Dzięki nim ludzie nauczyli się, że wydawanie pieniędzy też jest wyborem etycznym i politycznym. Gdyby w Polsce częściej miały miejsce takie kampanie, „Do Rzeczy” nie mogłoby szerzyć pogardy i homofobii - albo musiałoby pogodzić się ze stratą dużej ilości pieniędzy.
Zainspirowany przez Piątka, napisałem podobny email do działu PR jednego z reklamodawców „Do Rzeczy”.

Zrzut z emaila umieściłem na portalach społecznościowych. W ciągu pół godziny otrzymałem m.in. częściowe sprostowanie (że gejów nie wysyła się w Rosji do łagrów, grozi im „tylko” grzywna i areszt), zrzut z podobnego mejla od „wieloletniego klienta” tej samej firmy i oczywiście kilka tuzinów pytań o to, pod jakie adresy wysyłać podobne mejle.

Zainteresowanych informuję, że w tygodniku „Do Rzeczy” reklamują się m.in.: T-Mobile ([email protected]), Play ([email protected]), Škoda Auto Poland (http://www.skoda-auto.pl/kontakt/Pages/Kontakt.aspx), Wirtualna Polska ([email protected]), Fundacja Edukacja Bez Granic ([email protected]), Uczelnia Łazarskiego ([email protected]), Składy Węgla (http://skladywegla.pl/kontakt.html), Alma ([email protected]) i „Puls Biznesu” ([email protected]). Warto do nich napisać nie tylko ze względu na sytuację w Rosji. Lisicki i Wildstein to poważni faceci, z etosem. Jeśli zaczynają szczuć na mniejszości, to można im wierzyć, że nie picują.
Jak mówił Heinrich Böll, „wtrącanie się to jedyny sposób, by pozostać realistą”. Nie bądźmy obojętni, poświęćmy te parę minut i napiszmy własne listy w tej sprawie. To gest, który będzie miał znaczenie.
