Są pytania jak kamienie. Są pytania, które są oskarżeniem.
Jarosław Kaczyński zadaje pytanie: „Skąd Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wiedział już o 9:00, że w katastrofie wszyscy zginęli?”. Zadał pytanie jak uderzenie w twarz. To pytanie sugeruje, że Sikorski wiedział o tym z innych źródeł, patrz – od zamachowców. Nie może być chyba cięższego oskarżenia.
Walka polityczna nie jest klepaniem się po plecach ani jak stwierdził klasyk śp. Lepper – Wersalem. Sikorski kiedyś naraził się wezwaniem do dorzynania watahy i rozumiem, że nie jest ulubioną maskotką PiS-u, ale aby taką straszną sugestię rzucić publicznie, to trzeba albo mieć dowody, albo nie mieć już żadnych skrupułów.
