Widać wyraźnie, że po 70-tce prezydent Wałęsa odzyskał dawny wigor. Z rozrzewnieniem wspominam zamierzchłe czasy, gdy zakładał NATO-bis, wywijał szabelką i pouczał resztę świata jak ma być. Po niedawnym jubileuszu i premierze filmu o samym sobie wraca jednak do formy.
Wałęsa zyskał w moich oczach dużo, przewożąc w bagażu podręcznym cztery półtoralitrowe butelki szampana. Zyskał, gdyż pokazał, że ma tężyznę fizyczną, woli szampana od czystej, a przy okazji ilość wskazuje, że słowo "lampka" w jego wydaniu nabiera bardziej konkretnych kształtów.
Podobała mi się też próba kamuflażu incydentu za pomocą gaci i skarpetek. Czujny prezydent uznał, że szampana trzeba przykryć czymś bardziej interesującym. Wiadomo - prezydenckie galoty, nawet zużyte, w Londynie mogły spełnić taką rolę.
Żeby dopełnić sekwencji wydarzeń usłyszeliśmy oświadczenie ambasady, wypowiedział się premier, a sam Wałęsa poinformował, że na Wyspy więcej nie poleci. Na szczęście nie zerwaliśmy stosunków dyplomatycznych z Wielką Brytanią...
Na Szczycie Noblistów Wałęsa też nie próżnował. Podobno będzie rozwiązywał NATO, a polityków chce kontrolować i podglądać, wszczepiając im czipy.
Już wiem, kto zasługuje na czipa nr 1!
