Kandydaturę Chin do Rady Praw Człowieka można by porównać do chęci przyłączenia się Ku Klux Klanu do Stowarzyszenia Przeciw Dyskryminacji Rasowej. Głosowanie w ONZ 12 listopada.

REKLAMA

W najnowszym raporcie opublikowanym przed głosowaniem nad nowymi członkami ONZ-towskiej Rady Praw Człowieka, Human Rights Watch (HRW) wskazuje, że pięć państw starających się o te miejsca do lat odmawia dostępu ekspertom Rady. Zgromadzenie Ogólne NZ będzie wybierać nowych członków Rady reprezentujących poszczególne regiony całego świata podczas głosowania 12 listopada.

Trzy kandydujące państwa – Algieria, Chiny i Rosja mają po 10 lub więcej niezrealizowanych wniosków o dostęp dla ekspertów ONZ, niektórzy eksperci na dostęp do tych państw czekają już ponad 10 lat!

„Państwa, które nie zezwalają ONZ-towskim ekspertom wyznaczonym przez Radę na złożenie wizyty w swoim kraju, mają wiele do wyjaśnienia” - mówi Peggy Hicks z HRW. „To tak jakby najpierw kogoś zatrudnić, a później nie pozwolić mu wejść do biura”, dodaje.

Niektórzy używają mocniejszych porównań – np. w stosunku do kandydatury Chin (państwo to już było członkiem Rady przed dwie trzyletnie kadencje w latach 2006 – 2012): przyzwolenie przez społeczność międzynarodową na kandydaturę mocarstwa łamiącego prawa człowieka na masową skalę jest jak przyjęcie Ku Klux Klanu do Stowarzyszeniowa Przeciw Dyskryminacji. W okresie swojego członkostwa w Radzie, Chiny wdrażały m.in. represyjny system, w którym nakłady na zapewnienie wewnętrznej „stabilności”, przeznaczone na kontrolowanie i prześladowanie własnych obywateli, przekroczyły budżet obrony.

Chiny są obecnie jedynym państwem, które przetrzymują jako więźnia sumienia laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Represyjna polityka względem mniejszości narodowych doprowadziła do brutalnie tłumionych protestów w Tybecie w 2008 r, Xinjangu w 2009 r., Mongolii w 2011 r. W latach 2009 - 2013 na znak sprzeciwu wobec sytuacji w Tybecie ponad 120 Tybetańczyków dokonało samospaleń. Powszechne kontrowersje budzą cenzura internetu i ograniczanie wolności wypowiedzi. Chiny oskarża się o „kulturowe ludobójstwo” w związku z radykalnie zideologizowaną polityką względem buddyjskiej kultury Tybetu.

Według Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego powołującej Radę, wszyscy jej członkowie powinni „wypełniać najwyższe standardy” praw człowieka oraz „w pełni współpracować” z Radą. 5 listopada ponad 40 organizacji praw człowieka z całego świata zaapelowało do państw członkowskich NZ o dotrzymanie tego zobowiązania.

Wiele kandydatur do Rady może budzić podejrzenie o cynizm i ironię, takie choćby jak Arabia Saudyjska, Kuba, Rosja czy Wietnam. Uzasadnione emocje wywołuje także kandydatura Chińskiej Republik Ludowej, między innymi ze względu na sytuację w okupowanym Tybecie. Kwestia dostępu m.in. Wysokiej Komisarz ds. Praw Człowieka była przedmiotem rekomendacji dla Chin podczas ostatniej sesji Powszechnego Przeglądu Okresowego. Nic jednak nie zapowiada, aby w najbliższym czasie Chiny wypełniły to i inne zobowiązania.

Na dostęp do Chin oczekują m.in: Specjalny Sprawozdawca ds. wolności religii i przekonań (ostatni wniosek z 2006 r.), Grupa Robocza ds. przymusowych zaginięć (wniosek z lutego 2013 r.), Specjalny Sprawozdawca ds. niezależności sądowej (wniosek z 2011 r.), Specjalny Sprawozdawca ds. wolności pokojowych zgromadzeń i stowarzyszeń (wniosek 2011 r.), Specjalny Sprawozdawca ds. obrońców praw człowieka (wniosek z 2008 r. i ponowna komunikacja w 2010 r.), Niezależny Ekspert ds. spraw mniejszości (wniosek z 2009 r.), Specjalny Sprawozdawca ds. pozasądowych, doraźnych i arbitralnych egzekucji (wniosek z 2005 r., ponowna komunikacja w 2008 r.).

Powyższe dane wystarczą, aby pokazać jaki stosunek do międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka – który dotyczy wszystkich państw i wszystkich ludzi na świecie, mają Chiny. Udział państwa, które już teraz wywiera znaczący wpływ na politykę międzynarodową w tak znaczącym gremium będzie miało degenerujący, osłabiający ten system charakter. Głównym wszak celem Pekinu jest osłabianie mandatu międzynarodowych ekspertów oraz roli Rady w imię „nie ingerowania w sprawy wewnętrzne” oraz lansowania własnej koncepcji praw człowieka.

W obecnym układzie sił wystarczy 97 głosów w Zgromadzeniu Ogólnym NZ, aby państwo mogło zostać wybrane do Rady Praw Człowieka. Jednak jeśli każde z państw demokratycznych zagłosuje przeciw, Chiny nie zostaną wybrane. Apelują o to wspólnie działacze na rzecz Tybetu jak i chińscy demokraci.

Students for a Free Tibet Poland w sprawie głosowania przeciw kandydaturze Chin do Rady Praw Człowieka zwróciło się w liście do Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego. Zachęca też do przyłączania się do wydarzenia na Facebooku.