Dyskusja na temat braku kapitału społecznego w Polsce przetoczyła się przez kraj jakiś czas temu, wszyscy pokiwali głowami ze smutną powagą i... Wiemy wszyscy, że to właśnie jest jednym z największych hamulców rozwoju społecznego i gospodarczego. Przykłady? Wiemy, że gdybyśmy sobie ufali nawzajem, to moglibyśmy razem osiągnąć wiele więcej. I co? I nic. Bo niby co można zrobić? „Polacy już tacy są” czy „tu trzeba zmian pokoleń” mówi się. Czy na pewno? Co można zrobić w edukacji, co możemy zrobić Ty i ja..
REKLAMA
Poziom dwa i pół – edukacja
Polski system edukacji – zanim podejmie się uczenia postaw kooperacyjnych – potrzebuje najpierw wyplenić dominującą tam kulturę autorytaryzmu. Zbigniew Czwartosz psycholog UW, tak mówi o przyczynach klęski projektów promocji mediacji w szkołach: „spotkały się z ostracyzmem części nauczycieli./../ młodzież uczyła się dialogu, konstruktywnej komunikacji /../ I uczniowie zaczęli pytać... Program /../ dostarczył młodzieży kryteriów oceny nauczyciela. To właśnie okazało się problemem. /../ ze szkół dowiadywaliśmy się, że zajęcia tego rodzaju są szkodliwe, gdyż obniżają autorytet nauczycieli i burzą harmonię życia szkolnego. Niestety, polski system szkolny – choć na pewno nie wszystkie szkoły – nie uczy współpracy, nie promuje rozwiązywania konfliktów przez dialog czy współpracę.”
Bez zmiany sposobu myślenia instytucji edukacyjnych nie sposób będzie myśleć ani o budowaniu kapitału społecznego, ani o kształtowaniu postaw proinnowacyjnych.
Ale na pewno są też miejsca gdzie szkoły chcą coś zrobić dla zmiany mentalności, dla rzeczywistego kształtowania postaw młodzieży. Tym zarekomendować można z pełnym przekonaniem metody symulacyjne – choćby jak wspomniana gra, uczyć działania w praktycznych projektach, gdzie w rzeczywistych warunkach nasi najmilsi będą się mogli uczyć współdziałania ze wszystkimi jego pułapkami i uciążliwościami. (Te metody równie skutecznie stosowane są dla zmieniania postaw kadry managerskiej, dla budowania tak potrzebnej współpracy w organizacjach.)
Dla właściwego spełnienia przez szkoły roli „budowniczego kapitału społecznego” potrzebne jest też wycofanie z nich nauczania religii. W obecnej postaci jest to bowiem wielki pokaz konformizmu i zakłamania, a co najmniej demonstracja siły przez katolicką większość. Potężny przekaz językiem czynów mówi innym „narzucamy nauczanie naszej religii, bo nas jest więcej”. A to jest dokładnie sprzeczne z budowaniem relacji opartych na wzajemnym szacunku, na zaufaniu. Religie mogą odegrać wspaniałą rolę w budowaniu więzi społecznych i kapitału społecznego. Pod warunkiem jednak, że nie są wprowadzane przymusowo, z pogwałceniem praw mniejszości.
Polski system edukacji – zanim podejmie się uczenia postaw kooperacyjnych – potrzebuje najpierw wyplenić dominującą tam kulturę autorytaryzmu. Zbigniew Czwartosz psycholog UW, tak mówi o przyczynach klęski projektów promocji mediacji w szkołach: „spotkały się z ostracyzmem części nauczycieli./../ młodzież uczyła się dialogu, konstruktywnej komunikacji /../ I uczniowie zaczęli pytać... Program /../ dostarczył młodzieży kryteriów oceny nauczyciela. To właśnie okazało się problemem. /../ ze szkół dowiadywaliśmy się, że zajęcia tego rodzaju są szkodliwe, gdyż obniżają autorytet nauczycieli i burzą harmonię życia szkolnego. Niestety, polski system szkolny – choć na pewno nie wszystkie szkoły – nie uczy współpracy, nie promuje rozwiązywania konfliktów przez dialog czy współpracę.”
Bez zmiany sposobu myślenia instytucji edukacyjnych nie sposób będzie myśleć ani o budowaniu kapitału społecznego, ani o kształtowaniu postaw proinnowacyjnych.
Ale na pewno są też miejsca gdzie szkoły chcą coś zrobić dla zmiany mentalności, dla rzeczywistego kształtowania postaw młodzieży. Tym zarekomendować można z pełnym przekonaniem metody symulacyjne – choćby jak wspomniana gra, uczyć działania w praktycznych projektach, gdzie w rzeczywistych warunkach nasi najmilsi będą się mogli uczyć współdziałania ze wszystkimi jego pułapkami i uciążliwościami. (Te metody równie skutecznie stosowane są dla zmieniania postaw kadry managerskiej, dla budowania tak potrzebnej współpracy w organizacjach.)
Dla właściwego spełnienia przez szkoły roli „budowniczego kapitału społecznego” potrzebne jest też wycofanie z nich nauczania religii. W obecnej postaci jest to bowiem wielki pokaz konformizmu i zakłamania, a co najmniej demonstracja siły przez katolicką większość. Potężny przekaz językiem czynów mówi innym „narzucamy nauczanie naszej religii, bo nas jest więcej”. A to jest dokładnie sprzeczne z budowaniem relacji opartych na wzajemnym szacunku, na zaufaniu. Religie mogą odegrać wspaniałą rolę w budowaniu więzi społecznych i kapitału społecznego. Pod warunkiem jednak, że nie są wprowadzane przymusowo, z pogwałceniem praw mniejszości.
Poziom trzeci – ty, ja i nasi znajomi.
Niezależnie od tego, że są potrzebne – wręcz niezbędne – działania na poziomie systemowych rozwiązań Państwa równie niezbędne są działania jednostek. Każde z nas – w tej swoje jednej trzydziestomilionowej (wyłączmy małe dzieci) jest odpowiedzialny za przyszłość kraju. Nic z nas tej odpowiedzialności nie zdejmie. Zmiany nie dokonają się przez „samoograniczenie się władzy”, to nader mało prawdopodobne. Zmiany dokonują się przez ciągłą presję społeczną, przez nacisk na tworzenie prospołecznych rozwiązań, bez którego znaczna część polityków (i wszelkich innych władców) koncentrować się będzie na „ustawianiu” siebie, rodziny, oraz „krewnych i znajomych”.
Twórzmy więc i włączajmy się w grupy monitorujące sfery dla nas bliskie – spółki giełdowe, spółdzielnie mieszkaniowe, lokalne szkoły czy szpitale.
Brytyjczycy, których biurokracja w nie tak dawnej przeszłości była (nie)sławna na cały świat skutecznie ją zmienili przez.. obśmianie. Wykpiwajmy więc lokalne cwaniactwo i załatwiactwo..
No właśnie.
Długi czas cwaniactwo – tzw. „zaradność” była powodem do dumy… Czas to zmienić. Przeuroczy film „Ile waży koń trojański” pokazuje ciekawą scenkę: młody przedsiębiorca okresu Wielkiego Przełomu stara się ściągnąć do Warszawy IKEA-ę. Zaprasza do swego domu Szwedów i... opowiada, jak to sprytnie wprowadził w błąd szwedzką policję skłaniając ich do zafundowania mu darmowego holowania przez pół kraju. A co na to szwedzcy goście? Stwierdzili, że z kanciarzami to oni interesów robić nie zamierzają.. No właśnie, presja społeczna…
Polska jest krajem, w którym ogromne znacznie mają więzi koleżeńskie i rodzinne, dające zbiorową siłę przetrwania w trudnej rzeczywistości. Te więzi dają siłę, by radzić sobie z innymi, z opinią społeczną, są źródłem oparcia i... dobrego samopoczucia. Nie tak dawno, pewien lokalny dygnitarz prywatnie zapytany dlaczego stworzył (zupełnie zbędą) ciepłą posadkę dla młodego człowieka, który pomagał mu wygrać wybory odparł bo, „chłopak ma kredyt mieszkaniowy”.
Niezależnie od tego, że są potrzebne – wręcz niezbędne – działania na poziomie systemowych rozwiązań Państwa równie niezbędne są działania jednostek. Każde z nas – w tej swoje jednej trzydziestomilionowej (wyłączmy małe dzieci) jest odpowiedzialny za przyszłość kraju. Nic z nas tej odpowiedzialności nie zdejmie. Zmiany nie dokonają się przez „samoograniczenie się władzy”, to nader mało prawdopodobne. Zmiany dokonują się przez ciągłą presję społeczną, przez nacisk na tworzenie prospołecznych rozwiązań, bez którego znaczna część polityków (i wszelkich innych władców) koncentrować się będzie na „ustawianiu” siebie, rodziny, oraz „krewnych i znajomych”.
Twórzmy więc i włączajmy się w grupy monitorujące sfery dla nas bliskie – spółki giełdowe, spółdzielnie mieszkaniowe, lokalne szkoły czy szpitale.
Brytyjczycy, których biurokracja w nie tak dawnej przeszłości była (nie)sławna na cały świat skutecznie ją zmienili przez.. obśmianie. Wykpiwajmy więc lokalne cwaniactwo i załatwiactwo..
No właśnie.
Długi czas cwaniactwo – tzw. „zaradność” była powodem do dumy… Czas to zmienić. Przeuroczy film „Ile waży koń trojański” pokazuje ciekawą scenkę: młody przedsiębiorca okresu Wielkiego Przełomu stara się ściągnąć do Warszawy IKEA-ę. Zaprasza do swego domu Szwedów i... opowiada, jak to sprytnie wprowadził w błąd szwedzką policję skłaniając ich do zafundowania mu darmowego holowania przez pół kraju. A co na to szwedzcy goście? Stwierdzili, że z kanciarzami to oni interesów robić nie zamierzają.. No właśnie, presja społeczna…
Polska jest krajem, w którym ogromne znacznie mają więzi koleżeńskie i rodzinne, dające zbiorową siłę przetrwania w trudnej rzeczywistości. Te więzi dają siłę, by radzić sobie z innymi, z opinią społeczną, są źródłem oparcia i... dobrego samopoczucia. Nie tak dawno, pewien lokalny dygnitarz prywatnie zapytany dlaczego stworzył (zupełnie zbędą) ciepłą posadkę dla młodego człowieka, który pomagał mu wygrać wybory odparł bo, „chłopak ma kredyt mieszkaniowy”.
Dla każdego ma spore znaczenie jak jest widziany, jak widziany, jak oceniany przez krewnych, znajomych i przyjaciół. Może już czas, byśmy od siebie nawzajem oczekiwali nie tylko załatwienia czegoś po znajomości, ale byśmy też zachęcali się wzajem do czynienia dobra (brr.. strasznie pompatyczne), byśmy dawali swym znajomym sygnały o przekraczaniu granic przyzwoitości.
Polska potrzebuje przywódcy na miarę J.F. Kennedy’ego który miał odwagę zażądać od
Amerykanów „Nie pytaj, co twój kraj zrobi dla ciebie; zapytaj, co Ty możesz zrobić dla kraju”.
Amerykanów „Nie pytaj, co twój kraj zrobi dla ciebie; zapytaj, co Ty możesz zrobić dla kraju”.
Ale póki takiego przywódcy nie mamy, zapytajmy sami siebie, zapytajmy swoich znajomych co możemy zrobić, by nasze miasto, firma czy organizacja potrzebuje zmodyfikować, by budować kapitał społeczny wokół siebie. Nikt tego za nas nie zrobi.
Bo... Jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?
