
Ostatni dzień roku to moment, kiedy próbujemy spojrzeć na ten kończący się rok i ocenić, co w nim było "najważniejsze". Jest to dość ryzykowna praktyka, bo o tym, czy coś było ważne czy nieważne, zwykle przekonujmy się po nieco dłuższym czasie, gdy w całości obserwowalne są już skutki takich czy innych zdarzeń. Z perspektywy Sylwestra tego jeszcze nie widać. Ale to nie przeszkadza w medialnej zabawie polegającej na publikowaniu takich różnych "naj-". Wyszukuje się je w polityce, w gospodarce, w sporcie ... No i oczywiście w nauce. Od wielu lat utarła się tradycja, że to właśnie mnie pytają dziennikarze o to, co było najważniejszym wydarzeniem naukowym mijającego roku. No i ja staram się coś sensownego powiedzieć, chociaż i ja, i pytający dziennikarze i - mam nadzieję - czytelnicy tych "analiz" mają świadomość, że to tylko taka medialna zabawa. Ale kilka razy udało mi się wskazać coś naprawdę niebanalnego - na przykład w ubiegłym roku wskazałem osiągnięcie, za które w tym roku przyznana została Nagroda Nobla. Może i dzisiaj mi się też tak uda?
Każda próba wyboru spośród setek tysięcy (!) wydarzeń naukowych, które miały miejsce w 2013 roku, tego, które ja wskażę jako najważniejsze – jest karkołomna i obarczona subiektywizmem. Trzeba sobie bowiem zdawać sprawę z tego, jak bardzo rozległa i wewnętrznie zróżnicowana jest współczesna Nauka. Rozwija się ona dziś w setkach niezależnych kierunków, w każdym z nich odnotowując różne sukcesy (oraz niepowodzenia, ale o nich tu dziś nie mówimy). Osiągnięcia te są bardzo różne i dotyczą zupełnie różnych dziedzin. Jak porównać odkrycie w dziedzinie fizyki z odkryciem w dziedzinie etnografii? Czy ważniejsze jest studium struktury Wszechświata czy studium struktury wiersza Apolla Nałęcza Korzeniowskiego? Czy większą wartość ma opracowanie nowej metody leczenia śmiertelnej choroby, czy opracowanie nowej metody układania towarów w supermarkecie?
Tego się naprawdę nie da porównywać, tak jak w spocie nieporównywalne jest poprawienie o ułamek sekundy rekordu slalomu czy sprintu ze zdobyciem w ciągu wielu mozolnych lat całej Korony Himalajów.
Jednak ja ZARYZYKUJĘ i wskażę na to wydarzenie naukowe, które w tym roku zrobiło największe wrażenie na mnie osobiście.
Otóż wśród tegorocznych odkryć naukowych najbardziej przemówiło do mojej wyobraźni doniesienie o wykryciu INFORMACYJNEJ przyczyny starzenia u ssaków.
Wyjaśniając powód mojej fascynacji tymi wynikami, które relacjonują badacze z Harvard Medical School (w szczególności prof. David Sinclair ze współpracownikami) chciałbym wskazać na radykalną zmianę podejścia do problemów zdrowia i choroby, jaką to odkrycie ze sobą niesie.
Najpierw o tym co było dotychczas: Od połowy XIX wieku przez cały wiek XX aż do dziś główną naukową siłą napędową postępu w biologii i w medycynie były i są badania morfologiczne (anatomia i histologia) oraz badania fizjologiczne, w których koncentrowano uwagę na aspektach biochemicznych i biofizycznych funkcjonowania tkanek i narządów. W rezultacie właśnie na fundamencie morfologii, biochemii i biofizyki oparte są obecnie główne badania diagnostyczne: obrazowanie różnych narządów na przykład w USG, analizy składu chemicznego osocza krwi i innych płynów ustrojowych, a także rejestracja i analiza różnych sygnałów fizycznych – na przykład EKG. Na tym samym fundamencie bazują także najpopularniejsze metody terapeutyczne – eliminacja niekorzystnych zmian morfologicznych za pomocą chirurgii, regulowanie procesów biochemicznych poprzez wprowadzanie do organizmu różnych substancji jako pastylek, zastrzyków, czopków itd., oddziaływania czynnikami fizycznymi na przykład wysoką lub niską temperaturą, leczenie polem elektromagnetycznym, wiązką promieniowania jądrowego itp.
Wraz z początkiem XXI wieku coraz więcej uwagi badaczy przyciągać zaczęła sfera procesów informacyjnych zachodzących w żywych organizmach. Komórka to nie tylko fabryka chemiczna – to także skomplikowany system gromadzenia i wykorzystywania różnych informacji (na przykład genetycznych), a także sterowania i kontroli różnych procesów. Dawniej nie rozumiano znaczenia tych procesów, dzisiaj jednak postęp nauki odsłonił przed nami także i ten aspekt tajemniczego misterium życia.
Odczytanie informacji genetycznej, analiza przekazywania i przetwarzania różnych sygnałów wewnątrz komórek i między komórkami, badania bioinformatyczne i modele biocybernetyczne powodują, że obecnie na sprawy zdrowia i choroby zaczynamy dodatkowo patrzeć jako na skutki zaburzeń w procesach informacyjnych, często będące pierwotną przyczyną wcześniej wykrytych lecz nie do końca zrozumianych zaburzeń materialnych i energetycznych. Napisałem "dodatkowo", bo nikt nie odrzuca przy tym niekwestionowalnych osiągnięć anatomii, fizjologii i patologii w ich tradycyjnym biochemiczno-biofizycznym ujęciu. To nadal jest ważne i przydatne. Chodzi jednak o to, że spojrzenie na zjawisko życia jako na konglomerat procesów informacyjnych pozwala poszerzyć i pogłębić zakres naszej wiedzy naukowej oraz usprawnić konsekwencje tej wiedzy w postaci między innymi nowych metod diagnostyki i terapii w medycynie.
O tym, że natura chorób uwarunkowanych genetycznie oraz nowotworów jest głównie INFORMACYJNA - wiedzieliśmy od dawna. Natomiast w świetle wzmiankowanego odkrycia prof. Sinclaira wydaje się obecnie, że na tej samej płaszczyźnie uda się także dotrzeć do istoty tak fundamentalnego procesu życiowego, jakim jest starzenie się, degradacja tkanek i narządów - a w konsekwencji śmierć. Grupa badawcza Sinclaira od lat zajmuje się starzeniem, koncentrując się głównie na genach. Tym, co odkryli oni w 2013 roku, są dowody, że starzenie ma też przyczynę informacyjną. Wykazano, że zostaje ono przyspieszone, gdy psuje się KOMUNIKACJA (czyli wymiana informacji!) między jądrem komórkowym a tak zwanymi mitochondriami – organellami odpowiedzialnymi za wytwarzanie energii w komórce. Odkrycie to pozwoli ZAPEWNE lepiej zrozumieć przyczyny i naturę procesu starzenia.
Najbardziej sensacyjne w tym odkryciu jest jednak stwierdzenie, że wskazane procesy można odwrócić!
Dowiedziono tego eksperymentalnie. U trzyletnich myszy udało się wywołać takie zmiany, że ich tkanki przypominały narządy 6-miesięcznych gryzoni. To tak jakby 60-latka zamienić w 20-latka!
Może więc jesteśmy na początku drogi, która doprowadzi nas do ELIKSIRU MŁODOŚCI? A może właśnie wynaleziono NIEŚMIERTELNOŚĆ?
Chyba zgodzicie się Państwo ze mną, że to jest najdonioślejsze osiągnięcie naukowe 2013 roku?
