Po dłuższej przerwie pojawiłem się na wizycie kontrolnej w swojej klinice chorób zakaźnych. Przez święta i w nowy rok zastrzyk interferonu robiłem sobie sam, więc nie odwiedzałem kliniki, nie musiałem też oddawać krwi.
Zjawiłem się, gdyż skończyły mi się wstrzykiwacze i tak się umówiłem z lekarzem prowadzącym.
Wizyta przebiegła, podobnie jak do poprzednich, w przyjemnej atmosferze, bez żadnych nowości i zmian. Dobrze znoszę terapię, nie dzieje się nic.
Odebrałem również badania krwi, które wykonywałem w grudniu. Na szczęście wszystko jest w normie, jedynie wyjątkowo po raz pierwszy zwiększył się wskaźnik alatu - aminotransferazy alaninowej.
Podobno przyczyną wzrostu aktywności alat jest sama choroba wątroby, ale także intensywny, forsowny wysiłek fizyczny.
Poziom alatu sprawdzimy przy kolejnym badaniu krwi.
