O tym, że w Polsce łatwo nie jest (choć tu zależy wszystko od punktu widzenia, dla osoby z Kongo musi być u Nas raj) wie każdy kto ma przyjemność tutaj mieszkać. Jak nas nie trawią umowy śmieciowe, to niska pensja. Jak nie kurs franka to brak zdolności kredytowej. Problemy z emeryturami (i nie mam na myśli tylko OFE), z polityką prorodziną (z czym?!:D) i tak można jeszcze naprawdę długo wymieniać. Ale! Czasami mi się wydaje, że duża cześć problemów leży w nas samych. O tym jak bardzo potrafimy się żreć o byle co udowodniła mi bardzo pozytywna akcja związana z piosenką „Happy”.
Parę komentarzy zamieszczę poniżej (Pisownia oczywiście w oryginale, ale nicków użytkowników nie podam by im nie przysparzać popularności):
