
26.03.2014 Środa Drogi pamiętniku. Piszę szybko, bo zaraz „Bitwa o Dom”. Muszę się streszczać zatem.
26.03.2014 Środa
Drogi pamiętniku. Piszę szybko, bo zaraz „Bitwa o Dom”. Muszę się streszczać zatem. Dziś dzień minął mi całkiem spokojnie. Wstałam jak zwykle o 6 a.m., bo pies już się wyspał. Dlatego też myślę, że nie dotrwam nawet do połowy „Bitwy…”. Zasypiam na leżąco…
Weterynarz powiedział, że pies musi bawić się z innymi małymi psami, żeby się socjalizować. Niestety nie przychodzi mi do głowy nikt z maluchem i obawiam się, że wyrośnie mi psychiczny wrak. Może popuszczam mu filmiki na YT. Moim marzeniem jest, żeby nauczył się rozwieszać pranie.
Radio PIN wrzuciło na facebooka teledysk Masłowskiej. Obiecałam sobie, jak już ci wcześniej wspominałam, że w życiu tego nie posłucham, bo nie chcę wpaść w doła, wszak moja głowa reaguje bardzo emocjonalnie na muzykę. I do dziś się trzymałam, nawet mnie nie kusiło. Do dziś. Coś mi kazało kliknąć w „odpal”. Ja rozumiem bekę, bardzo lubię, ale tego nie pojmuję. Nie łapię do czego to przytyk. Dresy? Czy mamy rok 1998?! Lampucery? Przecież to było na topie kiedy chodziłam do podstawówki…
Zostanę aktorką!!! Czekam na propozycje!!! Muszę natychmiast zadzwonić do mojego agenta, żeby mi załatwił rolę u boku Borysa Szyca (to tak na marginesie, żebym nie zapomniała. Właśnie mi to wpadło do głowy).
Jaki cel jest w robieniu bzdetnej muzyki z bzdetnym teledyskiem z wątpliwym przekazem? Czy naprawdę jest tak, że jak ludzie czegoś nie kumają, to łykną, bo to jest aż tak mądre i artystyczne? Ludzie uczą się latami malować, pisać, kłaść beton, żeby ostatecznie nie partaczyć. Dlaczego teraz rzeczy robi się dobrze, tylko że odwrotnie? Niestety nigdy nie skumam niekontrolowanej beki i minimalizmu. Może jestem już stara i zmęczona życiem (chlup! tsssssssss), ale nie lubię tego. A! W teledysku występuje modelka, która mówi, że lepiej jej za granicą i że nie chciałaby mieszkać w Polsce. Która w TV wydaje się być konkretną osobą bardzo skoncentrowaną na celu i na swoim wizerunku. Dlaczego zatem bierze udział w pogłębianiu stereotypu, który zresztą już dawno umarł (dresów już nie ma)? Dlaczego każe mi pogrążyć się w smutku, że mój kraj jest taki straszny i zły, żeby zaraz po nakręceniu sceny sama mogła wsiąść w samolot i już tu nie wracać przez najbliższych kilka tygodni, bo na szczęście nie musi? Powiem jedno. Phi!
Czy jeśli idę skorzystać z pralni na mieście, to piorę publicznie brudy?
