Trwający protest rodziców dzieci niepełnosprawnych ujawnił, iż kolejne rządy w Polsce od lat zaniedbywały obowiązek udzielania wsparcia osobom najsłabszym. Co gorsza, jeśli przyjrzymy się obowiązującemu w Polsce prawu, to okaże się, iż nasze państwo w dziedzinie polityki społecznej nie stosuje nawet podstawowej zasady primum non nocere, tj. „po pierwsze nie szkodzić”.
Dzisiaj jest bowiem tak, iż podatki należy opłacać nawet od dochodów mniejszych, niż tzw. minimum egzystencji. Według definicji opracowanej przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych „minimum egzystencji wyznacza poziom zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych, poniżej którego występuje biologiczne zagrożenie życia i rozwoju psychofizycznego człowieka”. W 2012 r. owo „minimum egzystencji” oszacowano na kwotę 521,11 zł miesięcznie. Uznaje się, iż osoby o niższych dochodach żyją w skrajnej nędzy.
Polskie państwo uznaje jednak najwyraźniej, iż również ten minimalny dochód pozwalający jedynie na zakup żywności i opłacenie dachu nad głową należy obciążyć podatkiem. Skoro bowiem można opodatkować napiwki czy wprowadzać „podatek od windy”, to nic nie stoi na przeszkodzie, by istniał także „podatek od ubóstwa”.
W tym tygodniu postawiłem jednak ministrowi finansów uciążliwą przeszkodę. Wraz z grupą posłów mojego klubu złożyłem projekt ustawy zwiększającej kwotę wolną od podatku (a więc zmieniającej wysokość dochodu niepodlegającego opodatkowaniu). Obecnie kwota ta wynosi 3091 zł rocznie, nie była zmieniana od kilku dobrych lat i pozostaje najniższa w Unii Europejskiej (dla porównania: w Niemczech kwota wolna od podatku jest 11 razy wyższa niż w Polsce, w Anglii – 15 razy wyższa, a w Hiszpanii 23 razy wyższa).
W naszym projekcie zaproponowaliśmy, aby kwotę wolną określić jako dwunastokrotność minimum egzystencji. Z każdym rokiem, wraz ze wzrostem minimum egzystencji, rosłaby więc także wartość kwoty wolnej od podatku.
Jeśli Sejm zdecyduje się przyjąć zgłoszoną przez Twój Ruch ustawę, to wreszcie będzie istnieć gwarancja, iż dochody, poniżej których nie jest możliwe nie tylko godne życie (ale w ogóle jakakolwiek egzystencja) nie będą opodatkowane. Jeśli bowiem państwo nie potrafi zlikwidować obszarów biedy i wykluczenia społecznego, to przynajmniej nie powinno ich zwiększać. Primum non nocere!
